Zakaz obowiązuje, ale nie działa. "Gra w kotka i myszkę"

Pytamy ekspertów z Polski i Australii
Pytamy ekspertów z Polski i Australii
Źródło: Shutterstock
Zakaz wszedł w życie, ale nastolatki wciąż są na TikToku, Instagramie i Snapchacie. Pomimo wprowadzenia pionierskich przepisów w Australii nawet siedmiu na dziesięciu młodych użytkowników nadal posiada konta w mediach społecznościowych. Eksperci wskazują, że zawodzi nie tylko sama technologia weryfikacji wieku, ale też sposób, w jaki wdrażają ją wielkie koncerny technologiczne. Australijski eksperyment pokazuje również, jak trudno zakazami zmienić nawyki całego pokolenia.
Artykuł dostępny w subskrypcji

To miało być prawo, które wyznaczy kierunek całemu światu. W grudniu Australia, jako pierwszy kraj na świecie, wprowadziła zakaz korzystania z mediów społecznościowych przez osoby poniżej 16. roku życia.

Na podobne rozwiązania zaczęły spoglądać także inne państwa, w tym Francja i Wielka Brytania. Debata trwa również w Polsce. Problem w tym, że zakaz w Australii obowiązuje, ale nie działa tak, jak oczekiwali politycy.

Z danych australijskiego regulatora cyfrowego eSafety wynika, że aż 70 proc. rodziców twierdzi, iż ich dzieci nadal korzystają z mediów społecznościowych mimo formalnych ograniczeń. Podobny obraz wyłania się z innych badań. Według analizy fundacji Molly Rose, zajmującej się zdrowiem psychicznym młodych ludzi, 61 proc. nastolatków w wieku 12–15 lat, którzy przed wejściem przepisów mieli konta na objętych zakazem platformach, wciąż korzysta z co najmniej jednego aktywnego profilu.

Co poszło nie tak?

Zobacz także: