|

Rewolucja w podatku. "Sporo pułapek"

W projekcie dotyczącym OKI kryje się kilka niewidocznych na pierwszy rzut oka pułapek.
W projekcie dotyczącym OKI kryje się kilka niewidocznych na pierwszy rzut oka pułapek.
Źródło zdj. gł.: Paweł Supernak/PAP
Rząd szykuje ważną zmianę w tak zwanym podatku Belki. Za sprawą Osobistych Kont Inwestycyjnych (OKI) większa niż do tej pory część zysków z giełdy, ale także lokat, ma zostać w naszej kieszeni. W projekcie jest jednak kilka pułapek. - Ktoś, kto zobaczy billboard z hasłem "100 tysięcy złotych bez podatku", może się później zdziwić - komentuje dla TVN24+ dr Michał Masłowski, wiceprezes Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych. SII brało udział w konsultacjach projektu przygotowanego przez resort finansów.Artykuł dostępny w subskrypcji

Maja Piotrowska: Dla kogo właściwie są OKI (Osobiste Konta Inwestycyjne)?

Dr Michał Masłowski: W założeniu OKI jest oczywiście dla każdego. Każdy może takie konto założyć, nie ma żadnych formalnych barier wejścia. Zamysł jest jednak taki, by obniżyć próg wejścia dla osób, które dotąd nie miały nic wspólnego z inwestowaniem i trochę bały się rynku kapitałowego czy skomplikowanych kwestii podatkowych związanych z giełdą.

W uproszczeniu: do kwoty 100 tysięcy złotych nie będzie podatku od zysków kapitałowych. Problem pojawia się jednak w szczegółach ustawy.

Ktoś, kto zobaczy tylko billboard z hasłem "100 tysięcy złotych bez podatku", może się później zdziwić.

Są tutaj haczyki?

Tak, w projekcie kryje się sporo pułapek, które na pierwszy rzut oka nie są widoczne. Diabeł tkwi tu w szczegółach.

Zobacz także: