Seniorzy, którzy osiągnęli wiek emerytalny, mogą dorabiać bez ograniczeń. Można też wstrzymać się z przejściem na emeryturę i dalej pracować.
Duży skok
Na opcję dorabiania - czy to z powodu niskich świadczeń, czy chęci podreperowania budżetu - decyduje się coraz więcej osób.
Wiceszef Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Paweł Jaroszek poinformował, że już ponad 860 tysięcy seniorów nie rezygnuje z aktywności zawodowej. To dwa razy więcej niż dziewięć lat temu. Coraz więcej osób, mimo osiągnięcia ustawowego wieku, nie wybiera więc całkowitego przejścia na emeryturę.
- Jeśli porównujemy sytuację do tej sprzed 9-10 lat, warto pamiętać, że dziś mamy niższy wiek emerytalny niż wcześniej [reforma podwyższająca wiek emerytalny została cofnięta w październiku 2017 roku - red.]. To samo w sobie zwiększa liczbę osób, które formalnie są emerytami, a nadal pracują - mówi TVN24+ główny ekonomista Federacji Przedsiębiorców Polskich Łukasz Kozłowski.
Dodaje jednak, że niezależnie od tego rośnie popyt na pracę w gospodarce. - Brakuje pracowników, więc osoby osiągające wiek emerytalny częściej pozostają aktywne zawodowo. Jest też czynnik finansowy. Dla wielu osób emerytura jest niewystarczająca, więc traktują pracę jako sposób na jej uzupełnienie - tłumaczy.
Z danych przekazanych wcześniej przez Zakład wynika, że w pierwszej połowie 2025 r. liczba nowo przyznanych świadczeń spadła o 17,9 proc. rok do roku. Jednocześnie rośnie faktyczny wiek przechodzenia na emeryturę - w 2024 r. wyniósł średnio 62,7 roku (60,6 dla kobiet i 65,1 dla mężczyzn). W przypadku kobiet pozostaje stabilny, u mężczyzn systematycznie idzie w górę.
Mimo to większość wciąż wybiera szybkie przejście: od razu po osiągnięciu wieku emerytalnego zdecydowało się na to 67,6 proc. uprawnionych.
Pułapka na seniora
Choć dłuższa praca oznacza wyższe świadczenie, wielu emerytów wpada w pewną pułapkę.
- Problem polega na tym, że jeśli ktoś przejdzie na emeryturę i jednocześnie pracuje, jego świadczenie w praktyce zostaje na poziomie ustalonym w momencie przejścia. To daje pewnego rodzaju iluzję, że wypracowujemy znacznie wyższe świadczenie - mówi Kozłowski.