Oprócz konsumentów na urzędniczej opieszałości stracą producenci i importerzy, na których spoczywa obowiązek wprowadzenia na rynek biopaliw. Dzięki podatkowym udogodnieniom mogliby sprzedawać je taniej.
Zmiany w ustawach o podatkach CIT i akcyzowym, wprowadzające ulgi podatkowe i wyższe zwolnienia w akcyzie dla producentów biopaliw, zostały przyjęte przez Sejm już w maju i w czerwcu. Miały zmniejszyć różnicę między ceną paliw tradycyjnych a kosztami wytworzenia ich ekologicznych substytutów.
Resort gospodarki szacował wówczas, że na przykład koszt produkcji litra biodiesla bez ulg byłby o 1,5 złotych wyższy od ceny litra oleju napędowego.
Zwolnienia podatkowe są bowiem formą pomocy państwowej i na ich wprowadzenie potrzebna jest zgoda Komisji Europejskiej. Uzyskanie takiej zgody Brukseli trwa zwykle od trzech do sześciu miesięcy - pisze "Rzeczpospolita". Wszystko wskazuje więc, że ekologiczne paliwa jeszcze długo nie będą w Polsce tańsze od tradycyjnych.
W tej sytuacji, zdaniem "Rz", producentom i importerom paliw najwygodniej byłoby sprzedawać czysty ester (produkowany w 100 procentach z rzepaku) niektórym firmom dysponującym odpowiednim parkiem samochodowym, na przykład w komunikacji miejskiej.
Źródło: Rzeczpospolita