|

Pełne baseny, puste krany. Tak wygląda wojna o wodę

Turyści walczą z mieszkańcami o wodę.
Turyści walczą z mieszkańcami o wodę.
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Tłumy gości, baseny, zielone hotelowe ogrody, tysiące litrów zużywanych każdego dnia. Po drugiej stronie - puste krany i mieszkańcy czekający na cysternę. W popularnych turystycznych kurortach zaostrza się walka o wodę, a problem dociera już też do Polski.Artykuł dostępny w subskrypcji

Płynie czasem tylko przez godzinę dziennie, zdarza się nawet, że znika na kilka dni. Mieszkańcy czekają więc. Gdy słyszą szum, chwytają wszystko, co mają pod ręką. Napełniają wiadra i garnki, muszą zdążyć, zanim woda znów zniknie. A kiedy już płynie, biorą taką, jaka jest, nawet gdy strumień bywa cienki i mętny.

Zaledwie kilka minut dalej - luksusowy hotel. Tam woda płynie bez przerwy. Według balijskiej organizacji IDEP, która nagłaśnia kryzys wodny na indonezyjskiej wyspie Bali, turystyka pochłania tam już ponad 65 procent zasobów czystej wody. Hotele potrafią zużywać w jej przeliczeniu na pokój nawet czterokrotnie więcej niż przeciętne gospodarstwo domowe na codzienne potrzeby.

"Masowo wypompowują wody podziemne, a proceder ten w dużej mierze wymyka się spod kontroli" - podkreśla IDEP w odpowiedzi na pytania TVN24+.

- Bali nie jest wyjątkiem. Dzieje się tak na całym świecie w rejonach nadmiernie uzależnionych od turystyki - mówi TVN24+ prof. Stroma Cole z brytyjskiego University of Westminster. Od lat bada wpływ turystyki na dostęp do wody, między innymi na Bali.

Podobny konflikt narasta także znacznie bliżej nas.

Pozostało 84% artykułu
Zobacz także: