"Pamięć o zbrodni w Jedwabnem powinna jednoczyć". Modlitwy w 85. rocznicę mordu Żydów
Schudrich powiedział dziennikarzom po piątkowych uroczystościach w Jedwabnem, że upamiętniają one setki zabitych niewinnych obywateli Polski wiary judaizmu.
- To jest okazja dla nas: żałować razem i pamiętać. Kiedy pamiętamy, jest szansa, że możemy zbudować lepszy świat dla naszych dzieci i wnuków - zauważył.
Jak ocenił, pamięć o Jedwabnem powinna jednoczyć. Przyznał, że ze smutkiem przyjął odbywające się w sąsiedztwie manifestacje skrajnej prawicy podważającej ustalenia śledztwa IPN, według których mordu dokonali Polacy. - Jak usłyszałem, że jest taka opozycja dla naszej ceremonii, która jest modlitwą, myślałem: co to znaczy być przeciwko modlitwie. Czy oni są takimi skrajnymi ateistami? To jest jedyne tłumaczenie - powiedział.
- Kto wie, być może za rok będziemy mogli się modlić wszyscy razem - dodał Schudrich.
Modlitwę za zmarłych przy pomniku upamiętniającym ofiary jak co roku zorganizowała warszawska Gmina Wyznaniowa Żydowska. W tym roku teren oficjalnych uroczystości był osłonięty namiotem plenerowym, ogrodzony barierkami i ochraniany przez służby.
Obecny był m.in. naczelny rabin Polski Michael Schudrich. - Jesteśmy tutaj, by modlić się, jesteśmy tutaj, by żałować. Najważniejsze jest to, że robimy to razem - rozpoczął modlitwę rabin.
Do Jedwabnego przyjechali także marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty i marszałek Senatu Małgorzata Kidawa-Błońska, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta RP Wojciech Kolarski, a także zastępca prezesa IPN dr Mateusz Szpytma.
Po modlitwie przy pomniku złożone zostały kwiaty, wiele osób składało już też wcześniej kamienie.
Skrajna prawica zorganizowała swoje uroczystości
Od kilku lat w Jedwabnem przy okazji lipcowych rocznic spotkania w bliskim sąsiedztwie pomnika organizują w kontrze do oficjalnych modlitw środowiska skrajnie prawicowe. Przynoszą banery, domagając się m.in. wznowienia ekshumacji.
"W miejscu, gdzie w płomieniach spalonej stodoły zginęli Żydzi - obywatele Rzeczypospolitej - złożyliśmy dziś kwiaty i oddaliśmy hołd ofiarom tej straszliwej zbrodni. Niemieckiej zbrodni" - napisał na Facebooku Ruch Obrony Granic.
W tym roku w Jedwabnem już od czwartku trwało spotkanie "Rocznica zbrodni w Jedwabnem. Ziemia nie kłamie". Odbyło się na prywatnej działce w bliskim sąsiedztwie pomnika. Na plakatach można było przeczytać, że organizatorem jest Wojciech Sumliński i mieszkańcy Jedwabnego, a współorganizatorem - Stowarzyszenie Wizna 1939.
Na tej prywatnej działce w lipcu 2025 r. ustawili swój "Pomnik prawdy o zbrodni w Jedwabnem". Na ośmiu kamieniach nazywanych stacjami są metalowe tablice z długimi wywodami po polsku i angielsku podważającymi udział Polaków w mordzie w Jedwabnem. Stoi tam także mieszczące się w kontenerach centrum informacyjne. Sprawy prezentowanych tam treści bada prokuratura. Środowiska żydowskie, ale i polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych wyraziły w 2025 r. ubolewanie i oburzenie z powodu tych głazów i zapisanych na nich treści.
Na innej działce, po drugiej stronie miejsca pamięci z pomnikiem upamiętniającym pomordowanych Żydów, od czwartku swoje spotkanie (również dwudniowe) organizuje Konfederacja Korony Polskiej Grzegorza Brauna oraz skrajnie prawicowe pismo "Najwyższy Czas".
W piątek nad bezpieczeństwem w Jedwabnem czuwała policja.
Zgodnie z ustaleniami IPN zginęło co najmniej 340 osób
Według opublikowanych w 2003 roku wyników śledztwa w sprawie Jedwabnego, które przeprowadził Instytut Pamięci Narodowej, mordu nie mniej niż 340 Żydów 10 lipca 1941 roku dokonała w Jedwabnem grupa miejscowej polskiej ludności cywilnej z inspiracji Niemców.
IPN przyjął, że to polska ludność miała w tej zbrodni "rolę decydującą", ale "można założyć", że jej inspiratorami byli Niemcy. Co najmniej 300 osób "płci obojga, w różnym wieku" spalono żywcem w stodole w Jedwabnem, a co najmniej 40 innych zabito wcześniej w nieustalony sposób, gdy Żydów gromadzono na rynku. Śledztwo zostało umorzone, bo - jak argumentował wtedy IPN - nie znaleziono w jego toku innych żyjących sprawców tej zbrodni niż ci, którzy już za to odpowiedzieli przed sądem po II wojnie światowej. Nie znaleziono też wystarczających dowodów na postawienie zarzutów innym osobom.
Pod koniec lat 40. XX w. 23 mieszkańców Jedwabnego i okolic stanęło przed polskim sądem. Zapadł m.in. jeden wyrok śmierci zamieniony potem na 15 lat więzienia. Oskarżono ich wtedy jednak tylko o udział w spędzeniu Żydów na rynek w Jedwabnem (skąd przepędzono ich do stodoły), a nie o mordowanie ofiar.