Blisko 1,4 mln zł za przekazanie opon na cele ekologiczne. Sąd uchylił decyzję o nałożeniu kary. SKO chce kasacji

Autor:
tm/tok
Źródło:
PAP, tvn24.pl
Sławomir Jakubowski w sądzie: przekazałem opony w dobrej wierze (materiał z 13.10.2022)
Sławomir Jakubowski w sądzie: przekazałem opony w dobrej wierze (materiał z 13.10.2022)TVN24
wideo 2/8
Sławomir Jakubowski w sądzie: przekazałem opony w dobrej wierze

Ponad milion złotych z odsetkami. Taką karę urzędnicy naliczyli właścicielowi zakładu wulkanizacyjnego, który przekazał lokalnej fundacji zużyte opony mające posłużyć do stworzenia ogrodu. Zostało to uznane za pozbycie się odpadów. Wojewódzki Sąd Administracyjny uchylił decyzję o nałożeniu kary. Teraz Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Białymstoku złożyło skargę kasacyjną.  

Samorządowe Kolegium Odwoławcze w Białymstoku złożyło skargę kasacyjną od wyroku miejscowego sądu administracyjnego, który uchylił decyzję o naliczeniu przedsiębiorcy blisko 1,4 mln zł opłat za przekazanie kilkudziesięciu zużytych opon na budowę proekologicznego ogrodu, co zostało przez urzędników uznane za pozbycie się odpadów.

Tak zwane opłaty podwyższone były naliczone za lata 2018-2020. To łącznie ponad 1,1 mln zł plus odsetki. Kwota przekracza obecnie 1,38 mln zł.

Sławomir Jakubowski tłumaczył w sądzie, że nie ma z czego zapłacić blisko 1,4 miliona złotych TVN24

Miały posłużyć do wzmocnienia nabrzeży stawu

Chodzi o sprawę Sławomira Jakubowskiego, który od 38 lat prowadzi w Suwałkach niewielki zakład wulkanizacyjny. Wszystko zaczęło się w styczniu 2018 roku, kiedy zgłosił się do niego prezes Fundacji Dziedzictwo Suwalszczyzny ze Starego Folwarku koło Wigier, który poprosił o przekazanie niepotrzebnych opon. Miały posłużyć do budowy proekologicznego, permakulturowego ogrodu (takiego, w którym ingerencja człowieka ograniczona jest do minimum). A konkretnie do wzmocnienia zniszczonych przez bobry nabrzeży stawu.

Sławomir Jakubowski zgodził się i po podpisaniu umowy darowizny przywiózł do Starego Folwarku 76 opon ciężarowych oraz sześć osobowych.

Zaczęło się od 300-złotowego mandatu

Miesiąc później kontrolerzy z suwalskiej delegatury Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska uznali, że leżące na działce opony (nie były jeszcze wtedy wkopane w ziemię) to odpady.

Sławomir Jakubowski dostał 300 złotych mandatu za przekazanie opon firmie, która nie posiada zezwolenia na zbieranie lub przetwarzanie odpadów. Fundacja zaś miała zapłacić tysiąc złotych kary administracyjnej za brak wspomnianego zezwolenia.

Wójt musiał nakazać usunięcie opon

Fundacja nie chciała jednak odstąpić od pomysłu stworzenia ogrodu. W lipcu 2019 roku - powiadomiony o sprawie - wójt gminy Suwałki wydał decyzję potwierdzającą, że zgromadzone na nieruchomości opony zostały zebrane w celu modernizacji terenu zdewastowanego przez bobry, a więc nie są odpadami. WIOŚ zaskarżył jednak tę decyzję do Samorządowego Kolegium Odwoławczego, które przyznało rację wójtowi.

Czytaj też: Z ogłoszenia dowiedziała się, że komornik wystawił na licytację jej działki, chociaż nie ma żadnego długu

Po tym, jak WIOŚ odwołał się od tego rozstrzygnięcia, postępowanie zostało wznowione i SKO ostatecznie uchyliło decyzję wójta. Ten w październiku 2020 roku musiał więc nakazać fundacji usunięcie opon, które do tego czasu zostały już wkopane w nabrzeże stawu.

28 grudnia 2020 roku, mieszcząc się w terminie wyznaczonym przez wójta, właściciel działki wydobył koparką opony i przekazał je wulkanizatorowi. Ten oddał je do firmy zajmującej się utylizacją.

Dostał karę w horrendalnej wysokości

W grudniu 2021 r. wulkanizator dostał jednak decyzję Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku o naliczeniu mu przekraczających wówczas 1,1 mln zł opłat podwyższonych (kar) za korzystanie ze środowiska i składowanie odpadów w latach 2018, 2019 i 2020 na prywatnej działce zlokalizowanej na obszarze chronionym (działka leży w otulinie Wigierskiego Parku Narodowego – przyp. red.).

- Byłem w szoku. Żaden z kontrolerów WIOŚ nie powiedział mi w 2018 roku, że grozi mi kara jeszcze z jakiejś innej instytucji – wspominał na początku października w rozmowie z tvn24.pl.

Sąd uchylił decyzje o naliczeniu opłat

Do sprawy w charakterze uczestnika postępowania, jeszcze na etapie rozpoznawania jej przez SKO, przystąpił Rzecznik Małych i Średnich Przedsiębiorców. Przystąpił też do postępowania przed Wojewódzkim Sądem Administracyjnym w Białymstoku.

Sławomir Jakubowski: nie mogłem przyjąć do wiadomości, że to na pewno aż taka suma (materiał z 13.10.2022)
Sławomir Jakubowski: nie mogłem przyjąć do wiadomości, że to na pewno aż taka suma (materiał z 13.10.2022)TVN24

Ten w październiku uchylił decyzje o naliczeniu opłat: zarówno Urzędu Marszałkowskiego w Białymstoku, jak i miejscowego SKO. Samorządowe Kolegium Odwoławcze ma też zapłacić przedsiębiorcy ponad 22 tys. zł kosztów sądowych.

Trwają procedury związane z przyjęciem skargi

Wyrok nie jest prawomocny. Do WSA wpłynęła od niego skarga kasacyjna złożona przez SKO.

Jak wynika z informacji uzyskanych przez Polską Agencję Prasową w sądzie administracyjnym, trwają procedury formalne związane z przyjęciem skargi. Jeśli wszystkie zostaną dopełnione, sprawą zajmie się Naczelny Sąd Administracyjny.

Sprawę rozpatrywał Wojewódzki Sąd Administracyjny w Białymstoku
Zaślepka materiału TVN24GO
TVN24 na żywo - oglądaj w TVN24 GO
Materiał jest częścią serwisu TVN24 GO

Autor:tm/tok

Źródło: PAP, tvn24.pl

Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock

Pozostałe wiadomości