Seksualność jest prawem. Choroba onkologiczna nie może go odbierać

para choroba rak  shutterstock_671185222
"Oprócz tego, że potrzeba kadry, to potrzeba też zmian systemowych"
Źródło: TVN24
Z osobami cierpiącymi na nowotwory i ich bliskimi o seksie nie rozmawia się w Polsce prawie wcale, podczas gdy dysfunkcje seksualne są u nich powszechne. Problemy wynikają nie tylko z choroby, ale też z braku samoakceptacji oraz niepokoju o reakcję partnerki lub partnera. Wiele osób obawia się takich rozmów. Eksperci są zgodni: to lekarze i psychoonkolodzy powinni je inicjować. 
Kluczowe fakty:
  • Dysfunkcje seksualne są powszechnym problemem u osób cierpiących na choroby nowotworowej - zarówno kobiet, jak i mężczyzn.
  • Podłożem problemów jest nie tylko zdrowie psychiczne, także relacje w związku czy obawy o akceptację.
  • O seksualności z pacjentami onkologicznymi rozmawia się jednak rzadko - sami zwykle nie inicjują tego tematu podczas wizyty u psychoonkologa.
  • Więcej artykułów o podobnej tematyce znajdziesz w zakładce "Zdrowie" w serwisie tvn24.pl i w "Wywiadzie medycznym" Joanny Kryńskiej.

Częstość występowania dysfunkcji seksualnych u kobiet z nowotworem wynosi średnio 66 procent - wynika z ustaleń zespołu czasopisma "Medycyna Paliatywna", opublikowanych w 2023 roku. Największy odsetek zaburzeń zaobserwowano w przypadku nowotworów ginekologicznych - średnio 78 procent. Po przebytym leczeniu onkologicznym zaburzenia seksualne wykazuje 73,4 procent kobiet z rakiem piersi. Częstsze niż w zdrowej populacji są również wśród kobiet leczonych z powodu raka jajnika.

Problem z seksualnością w chorobie onkologicznej dotyczy również mężczyzn. Z badania,  przeprowadzonego w 2019 roku przez duńskich naukowców dowiadujemy się, że zaburzenia erekcji stwierdzono u ponad 46 procent pacjentów z chorobą nowotworową i u 55 procent po zakończeniu leczenia onkologicznego. Z badania wynika też, że ponad 60 procent badanej populacji nie była aktywna seksualnie w ciągu miesiąca poprzedzającego ankietę, pomimo że 62 procent respondentów deklarowało odczuwanie pożądania seksualnego.

OGLĄDAJ: Jest absolutnym tematem tabu. "To wiąże się z wieloma tragediami"
pc

Jest absolutnym tematem tabu. "To wiąże się z wieloma tragediami"

Ten i inne materiały obejrzysz w subskrypcji

Choroba ukazuje prawdę o naszym życiu

- Problem z seksualnością w chorobie onkologicznej często nie wynika jednak wyłącznie ze stanu zdrowia fizycznego pacjentów - mówiła w środę, podczas Letniej Akademii Onkologicznej dla Dziennikarzy, Mariola Kosowicz, kierownik Poradni Psychoonkologii Narodowego Instytutu Onkologii.

- Choroba ukazuje pewną prawdę o naszym życiu, również o tej sferze życia, również o poczuciu własnej wartości, o tym, jak my siebie postrzegamy. Na pewno na samym początku jest kryzys związany z tym, że mało kto myśli nawet o intymności, a co dopiero o seksie. Miałam jednak kiedyś pacjenta, który przyszedł do mnie krótko po operacji i mówił wyłącznie o tym, a w którymś momencie powiedział, że to stanowi o jego poczuciu wartości, zawsze było dla niego ważne, więc chce bardzo szybko do tego wrócić, co jednak nie było takie proste - mówiła Kosowicz.

Tym, co szczególnie niepokoi pacjentów onkologicznych w kwestiach związanych z intymnością, jest obawa o akceptację. Jak zwracają uwagę eksperci, jest ona w ostatnich latach coraz silniejsza, bo żyjemy w kulcie piękna, a zmiany, które choroba wywołuje w ciele pacjenta nie są czymś "oswojonym".

- Absolutnie każda choroba onkologiczna, czy mówimy tutaj o raku piersi, czy też o osobach, które przeszły nowotwór jelita grubego, które mają wyłonioną stomię, na pewno budzi wiele lęków, poczucia, że nie zostanę zaakceptowany lub zaakceptowana. U kobiet problemem mogą być nie tylko dysfunkcje związane z suchością pochwy, ale to może być wysoki próg bólu, który wiąże się na przykład z usunięciem chociażby odbytnicy i brakiem naturalnej amortyzacji przy stosunku dopochwowym. Pacjent, który może mieć w wyniku oddziaływania radioterapii czy zabiegów operacyjnych problemy z erekcją, również może mieć problem na tle seksualnym, bo będzie się bał, że znowu się nie sprawdzi, że nie będzie gotowy - tłumaczyła Milena Lachowicz, psychologii kliniczny z Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Na problemy z życiem intymnym może przekładać się nie tyle nie sama choroba, co sposób jej leczenia. Zwróciła na to uwagę dr Monika Łukasiewicz, specjalista ginekologii i seksuologii.

- Kiedy przychodzi do mnie pacjentka leczona na raka piersi, która wchodzi w przedwczesną menopauzę, to mnie zawsze interesują jej typowe objawy. Ona ma zaburzenia seksualne niekoniecznie dlatego, że nie akceptuje własnego ciała, tylko dlatego, że ma uderzenia gorąca, suchość pochwy, spadek libido, bolesny seks. Mamy leki, które możemy stosować po leczeniu raka piersi, mamy rehabilitację mięśni dna miednicy. To są konkretne rzeczy, którymi możemy pomóc pacjentom i pacjentkom, natomiast my często tego nie robimy, bo to życie seksualne zawsze wydaje się nieistotne. Tymczasem w Holandii już od kilkunastu lat są rehabilitanci seksualni, którzy przychodzą na oddziały dla pacjentów chorych onkologicznie i im mówią o seksie - powiedziała dr Monika Łukasiewicz.

Trzeba odpowiedzieć na pytania, które nie były zadane

Ekspertki są zgodne, że tym, czego brakuje w Polsce, jest przede wszystkim rozmowa - otwarcie na dialog z pacjentem onkologicznym na temat utrzymania seksualności w trakcie i po chorobie. Jak mówią, to zadanie przede wszystkim dla medyków i psychoonkologów. Że nie powinno się czekać, aż pacjent zada jakieś pytanie, tylko uprzedzić je, zwłaszcza że często, z powodu wstydu i uwarunkowań kulturowych nie zostaje ono po prostu zadane.

- W naszej kulturze to będzie naprawdę wyglądało niefajnie, że moja żona zaczęła leczenie i ja wchodzę do lekarza i mówię: panie doktorze, czy żona wróci do aktywności? Taki ktoś boi się, że będzie odebrany tak, że on traktuje tę kobietę przedmiotowo, że już czeka na spełnienie seksualne, a ona jest w trakcie ciężkiego leczenia. To my musimy zacząć i powiedzieć, że to jest jeden z aspektów właśnie jakości życia i jesteśmy otwarci do takiej rozmowy - Mariola Kosowicz.

- Na oddziałach powinien być seksuolog i powinien rozmawiać z pacjentami, ale też z pacjentkami, z kobietami. Z mężczyznami się rozmawia, a z kobietami – słabo. Powinna być edukacja seksualna w szkole, powinniśmy mówić, że to jest prawo. To nic nowego, a my o tym w ogóle nie wiemy. Dlaczego zakładamy na przykład, że jak kobieta ma lat 60, 70 czy 80 lat, to nie chce mieć ładnych piersi i że można jej obciąć obie? - pytała Monika Łukasiewicz.

Czytaj także: