Aleksandra Kąkol zmarła 13 marca br. Miała 34 lata. Informację potwierdziła rodzina Kąkolów na jej profilu na Instagramie, na którym lekarka zgromadziła 34,5 tys. obserwujących.
Rak nie dawał żadnych objawów
Rak dróg żółciowych nie dawał u Kąkol żadnych objawów. Nie spełniała też ani jednego z czynników ryzyka zachorowania na ten nowotwór. W 2023 roku pracowała jako pediatra, uprawiała sport i podróżowała. Badała się regularnie, czuła się świetnie. W profilaktycznym USG brzucha, które zrobiła sobie chwilę przed 24-godzinnym dyżurem, okazało się, że ma na wątrobie ponad 30 guzów. Po diagnozie lekarze zaproponowali jej tylko chemię paliatywną. Przewidywali, że przeżyje na niej najwyżej trzy miesiące. Jej rak odpowiadał jednak na leczenie, więc zaczęła szperać w literaturze naukowej i szukać ratunku za granicą, ponieważ w Polsce z siedmiu różnych terapii na raka dróg żółciowych w tamtym czasie dostępne były tylko dwie.
Nadzieją dla Aleksandry Kąkol okazał się przeszczep wątroby w Indiach. Poleciała tam z dawcą z Polski - lekarze w naszym kraju nie chcieli podjąć się takiej operacji. W ciągu 36 godzin zebrała na niego 1,5 mln zł. Jej internetową zbiórkę wsparło prawie 30 tysięcy osób.
Książka i gotowanie z ministrą
Przeszczep odbył się w lutym 2024 roku i okazał się sukcesem. Chociaż dawano jej trzy miesiące, Aleksandra Kąkol po diagnozie raka dróg żółciowych przeżyła trzy lata. Do drugiej połowy ubiegłego roku była wolna od nowotworu. Opisała swoją historię w książce "Popatrz, wciąż żyję", którą wydała własnym nakładem, zbierając masę pozytywnych recenzji. Wielokrotnie opowiadała w mediach o tym, co przeszła oraz o tym, jak polska ochrona zdrowia zawiodła ją na wielu poziomach.
W 2025 roku, razem z dziennikarką Pauliną Sochą-Jakubowską, matką zmarłego Noah (chłopca z rzadką chorobą Krabbego) Anitą Demianowicz, oraz Anną Hernik, żoną zmarłego z powodu glejaka Jana Hernika, w ramach finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy wylicytowała wspólne gotowanie z ówczesną ministrą zdrowia Izabelą Leszczyną. Nie chodziło im o rozrywkę - wszystkie chciały w oparciu o swoje trudne doświadczenia porozmawiać z szefową resortu zdrowia i postarać się o poprawę sytuacji pacjentów. Kąkol zależało szczególnie na onkologii. Niepokoiły ją statystyki umieralności na nowotwory w Polsce, a także długie kolejki do leczenia onkologicznego, hospicyjnego, paliatywnego oraz leczenia bólu.
- Przede wszystkim chciałam usprawnić jakość i dostępność ochrony zdrowia, również dostęp do specjalistów i skrócenie kolejek. A jeżeli chodzi o moją chorobę podstawową, czyli raka dróg żółciowych, pragnęłabym, aby refundacją zostały objęte badania genetyczne oraz leczenie celowane - mówiła Kąkol w programie "Polska i Świat" w TVN24.
Wiosną 2025 roku Aleksandra Kąkol przeprowadziła się do Hiszpanii. Po kilku miesiącach dowiedziała się, że ma nawrót choroby. Dwa tygodnie przed śmiercią wzięła ślub. Odeszła w Hiszpanii. Pochowano ją na Cmentarzu Komunalnym w Lubaczowie.
Autorka/Autor: Zuzanna Kuffel
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: pomagamy.pl