Złoto tanieje i w czwartek po południu było prawie 5 procent na minusie - kosztowało nieco ponad 4,6 tysiąca dolarów za uncję. W szczytowym momencie w styczniu cena złota przekroczyła nawet 5,5 tysiąca dolarów za uncję.
Przecena jest częścią szerszego odwrotu od ryzyka, w ramach którego inwestorzy ograniczają zaangażowanie zarówno w akcje, jak i obligacje.
"Sprzedaż złota na nieprzewidywalnym rynku"
W kontekście spadku ceny złota wątpliwości może budzić kwestia propozycji prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP Adama Glapińskiego - programu "SAFE 0 proc." - finansowania wydatków obronnych poprzez zarządzanie międzynarodowymi rezerwami złota NBP.
"Znowu ucieczka do kasy (cash is king) na giełdach. Mocno na tym traci złoto i srebro. No i NBP - już nie 197 mld zł, tylko około 160 mld zł. Tak to jest z 'papierowymi' zyskami" - stwierdził w mediach społecznościowych analityk Piotr Kuczyński.
Dodał też: "Może chętni do korzystania z tego 'zysku' wreszcie, 'naocznie' coś zrozumieją?".
Z kolei ekonomista Marek Zuber ocenił w rozmowie z redakcją biznesową tvn24.pl, że "nie można traktować propozycji jako alternatywy dla unijnego SAFE".
- Prezes NBP Adam Glapiński mówił w trakcie konferencji, że sprzedaż złota trwałaby prawdopodobnie około dwóch lat. (…) A my nie mamy zielonego pojęcia, jaka będzie cena metalu za kilka miesięcy. Może być osiem tysięcy dolarów, a mogą być trzy tysiące - zwrócił uwagę.
Jak stwierdził, w związku z tym jednym z powodów, dla których "nie można tak podchodzić" do finansowania polskiego sektora zbrojeniowego, jest fakt, że ostatecznie "to sprzedaż złota na rynku, na którym nie przewidzi się ceny".
- Ostatecznie może wyjść 300 miliardów złotych, jeśli kruszec dramatycznie podrożeje, albo równie dobrze 10 miliardów złotych. Ta wersja jest pesymistyczna, ale nie niemożliwa - zaznaczył.
- To nie może być traktowane jako alternatywa dla SAFE, tylko co najwyżej uzupełnienie do programu. (…) Jeśli cokolwiek uda się uzyskać na sprzedaży złota, to oczywiście można przeznaczyć na obronność, ale nie polegać na tym - podkreślił.
Wojna i inflacja w tle przeceny
Srebro notowało jeszcze silniejsze spadki niż złoto - w czwartek około godziny 16 było prawie około 7 procent na minusie, co pokazuje skalę nerwowości na rynku metali szlachetnych.
Inwestorzy obserwują rozwój wojny między USA a Iranem, która wchodzi w trzeci tydzień. Konflikt zwiększa obawy o szok energetyczny i dodatkową presję inflacyjną w globalnej gospodarce.
Ceny ropy i gazu wzrosły po atakach na infrastrukturę energetyczną w Iranie i Katarze, co dodatkowo podbija niepewność na rynkach.
Banki centralne reagują ostrożnie
Rezerwa Federalna USA utrzymała stopy procentowe bez zmian, wskazując na "niepewne" skutki konfliktu.
Podobną decyzję podjął Bank Japonii, który jednocześnie zaznaczył, że ryzyko inflacyjne przechyla się obecnie w górę.
Decyzje w sprawie polityki pieniężnej mają ogłosić także banki centralne w Europie, w tym w Wielkiej Brytanii i strefie euro.
Szwajcarski bank centralny pozostawił główną stopę na poziomie 0 proc. i zasygnalizował rosnącą gotowość do interwencji na rynku walutowym wraz z przedłużającym się konfliktem.
Priorytet dla inwestorów
Paul Surguy z Kingswood Group stwierdził, że inwestorzy w pierwszej kolejności wyprzedają aktywa, które można szybko upłynnić.
- Globalne rynki doświadczyły szerokiej wyprzedaży, gdy inwestorzy szukają aktywów, które można najszybciej sprzedać - wskazał.
- Być może obserwujemy kolejny etap tego procesu, w którym tak zwane bezpieczne przystanie są sprzedawane, aby finansować zakupy aktywów, które mogły nadmiernie zareagować na obecną sytuację - dodał.
Surguy zwrócił uwagę także na logistyczne ograniczenia związane z inwestowaniem w kruszce.
- Przy zamkniętej przestrzeni powietrznej i szlakach morskich transport złota będzie droższy, a nawet niemożliwy - warto pamiętać, że kupując ostateczną bezpieczną przystań, posiada się coś fizycznego, co musi być w posiadaniu, aby rzeczywiście zapewniało bezpieczeństwo - podkreślił.
Fundusze redukują ryzyko
Iain Barnes z Netwealth ocenia, że rosnąca zmienność cen złota wynika z jego większej obecności w portfelach inwestycyjnych.
- To inwestorzy finansowi, a nie fundamentalni, są obecnie marginalnymi nabywcami złota i widzimy, że ograniczają ryzyko w całym portfelu - zaznaczył.
- Jest to szczególnie widoczne w przypadku szybko reagujących funduszy lewarowanych, które mierzą się z wyższymi kosztami finansowania - dodał.
Silny dolar ciąży notowaniom
Dan Coatsworth z AJ Bell wskazuje, że przecena złota może wynikać z realizacji zysków lub umocnienia amerykańskiej waluty.
- Spadek cen złota sugeruje, że inwestorzy albo likwidują aktywa, które wcześniej dobrze się sprawdzały, albo reagują na dalsze umocnienie dolara amerykańskiego - ocenił.
- Złoto często tanieje, gdy dolar amerykański się umacnia, ponieważ metal staje się droższy dla kupujących posługujących się innymi walutami - wyjaśnił.
Opracowali Jan Sowa i Alicja Skiba/kris
Źródło: CNBC, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak