Program pilotażowy był realizowany od 2019 roku pod kierownictwem Narodowego Instytutu Onkologii. Na jego realizację Ministerstwo Zdrowia przekazało ponad 6 mln złotych. Od połowy lipca ubiegłego roku testowanie z wykorzystaniem HPV HR zostało włączone do programu profilaktyki raka szyjki macicy. Już wtedy eksperci podkreślali, że to opcja rekomendowana przez towarzystwa naukowe. Test molekularny jest, obok szczepień przeciw HPV, filarem profilaktyki raka szyjki macicy.
"Dokonaliśmy rewolucji"
Zespół pod kierownictwem prof. Andrzeja Nowakowskiego, kierownika Poradni Profilaktyki Raka Szyjki Macicy w Zakładzie Profilaktyki Nowotworów w NIO-PIB w Warszawie, wykazał, że test HPV HR jest blisko dwukrotnie skuteczniejszy niż cytologia w wykrywaniu stanów przedrakowych szyjki macicy.
Wyniki pilotażu, obejmującego ponad 33 tysiące kobiet, zostały właśnie opublikowane w prestiżowym czasopiśmie "The Lancet Regional Health - Europe" i, jak podkreślają eksperci, mogą przyczynić się do realnej zmiany standardów badań przesiewowych nie tylko w Polsce, ale i innych krajach, które obecnie opierają profilaktykę na screeningu cytologicznym.
- Za stosunkowo niewielkie środki dokonaliśmy rewolucji, całkowitej zmiany praktyki klinicznej. Już nie cytologia, ale właśnie badanie HPV HR staje się standardem w profilaktyce raka szyjki macicy. Twarde dowody, opublikowane w poważnym czasopiśmie, mówią o tym, że jesteśmy w nowej erze, jeśli chodzi o profilaktykę. Ten test, od tej pory, już bez żadnych wątpliwości, staje się podstawowym badaniem profilaktycznym dla polskich kobiet - podkreślał podczas piątkowego briefingu prasowego prof. Nowakowski.
"Wykrywamy czynnik sprawczy"
Badanie jest dostępne bezpłatnie dla wszystkich kobiet między 25. a 64. rokiem życia. Wykonywane jest rzadziej niż klasyczna cytologia - co pięć lat (cytologia co trzy lata). Tak długi odstęp między badaniami jest możliwy dzięki ich bardzo wysokiej zdolności do wykrywania ryzyka zachorowania na raka szyjki macicy.
- Badanie molekularne daje nam możliwość bardzo wczesnego wykrycia czynnika sprawczego, jakim jest wirus HPV. Jest on prawie w stu procentach odpowiedzialny za rozwój nowotworów [raka szyjki macicy - przyp. red.]. Klasyczna cytologia wykrywała już zmiany w komórce, czyli zmiany przednowotworowe. My teraz wykrywamy czynnik sprawczy. Jeśli zostaje zidentyfikowany, to dużo wcześniej możemy podejmować działania profilaktyczne, czyli zapobiec temu, że wirus będzie demolował komórki i prowadził do rozwoju nowotworu - wyjaśniał w lipcu ubiegłego roku, w rozmowie z reporterem tvn24.pl, profesor Mariusz Bidziński, konsultant krajowy w dziedzinie ginekologii onkologicznej.
Jak informuje resort zdrowia, funkcjonujący w Polsce Program Profilaktyki Raka Szyjki Macicy znajduje się obecnie w fazie transformacji. Cytologia przestanie w nim być podstawowym badaniem - pozostanie nim jedynie test HPV HR z uzupełniającą cytologią na podłożu płynnym (LBC) wykonywaną z tej samej próbki, jeśli wynik testu będzie dodatni.
- Warto korzystać ze wszystkich sposobów zapisywania się na te badania, a dzięki Centralnej e-Rejestracji dostępność badań profilaktycznych dla kobiet przybrała nową skalę. Każda pacjentka może z domu zapisać się na takie badanie. - dodaje dr hab. n med. Beata Jagielska, dyrektor Narodowego Instytutu Onkologii.
Zgłaszalność ciągle za niska. Do celu dziesiątki punktów procentowych
Przypomnijmy, zapisy do programu przesiewowego w kierunku raka szyjki macicy są jednym ze świadczeń, do których kolejka została scentralizowana dzięki elektronicznej rejestracji (obok mammografii i pierwszorazowych wizyt u kardiologa). Wciąż jednak odsetek osób korzystających z programu jest w naszym kraju bardzo niski. Z danych Narodowego Funduszu Zdrowia wynika, że na pobranie wymazy zgłosiło się zaledwie 13,68 proc. uprawnionych pacjentek (stan na 1 maja 2026).
- Nigdy nie osiągniemy oczywiście stuprocentowej aktywności, ale jeśli będzie już przynajmniej 60-70 procent, to będziemy już mogli klaskać w dłonie. Tak jest w krajach Skandynawii (70-80 procent), ale tam na to pracowano wiele lat - ocenił profesor Bidziński.
Czy DiLO przestanie wykluczać z przesiewu?
Obecni na piątkowym briefingu dziennikarze zwracali uwagę na istotną lukę w dostępie do przesiewu raka szyjki macicy. Chodzi o pacjentki, którym wystawiono kartę diagnostyki i leczenia onkologicznego (DiLO - na przykład z uwagi na podejrzenie raka piersi). Takie osoby nie mogą skorzystać z programu profilaktycznego.
- Pracujemy z Narodowym Funduszem Zdrowia nad tym, by kobiety po leczeniu onkologicznym, które wymagają jeszcze diagnostyki HPV HR, nie były wykluczane z tego programu z uwagi na kartę DiLO. Liczę na wsparcie resortu zdrowia i że to uporządkujemy - zapewnił prof. Andrzej Nowakowski.
- Diagnostyka dla pacjentów po ukończonym leczeniu i tak zwane follow-upy są w toku naszych intensywnych prac - dodała Jolanta Sobierańska-Grenda.
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: Shutterstock