|

"Feniks z popiołów" i "martwy" system. "Kolejne przetasowanie" nad Tamizą?

Nigel Farage
Nigel Farage
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/NEIL HALL
Partia Pracy się wykrwawia, torysi tracą grunt pod nogami, a Nigel Farage politycznie odradza się po raz kolejny. Wyniki wyborów lokalnych pokazują, że Wielka Brytania może stać u progu nowej politycznej epoki. Nad Tamizą nudy nie ma i nie będzie.Artykuł dostępny w subskrypcji

- To prawdziwie historyczna zmiana w brytyjskiej polityce - mówił w piątek rozemocjonowany Nigel Farage podczas przemówienia przed ratuszem należącej do Londynu gminy Havering. To miejsce dla jego ugrupowania może okazać się symboliczne. Według dotychczasowych wyników czwartkowych wyborów lokalnych w Wielkiej Brytanii to jeden z dwóch samorządów, w których jego partia Reform UK zdobyła bezwzględną większość.

Na drugim politycznie biegunie znalazł się lider rządzącej Partii Pracy, premier Keir Starmer.

- Straciliśmy znakomitych radnych Partii Pracy w całym kraju, ludzi, którzy dali tak wiele swoim społecznościom i naszej partii. To boli i powinno boleć, biorę za to odpowiedzialność - przyznał skruszony w swoim pierwszym wystąpieniu po czwartkowym głosowaniu.

Bo chociaż pełne wyniki nie są jeszcze znane, a wybory lokalne nie emocjonują aż tak bardzo jak te parlamentarne, to dla całej klasy politycznej to ważny sygnał. Dla jednych optymizmu, dla drugich - poważnego ostrzeżenia. A brytyjska polityka może znajdować się w przededniu większego przewrotu. Dlaczego właśnie teraz?

Czytaj także: