Prezentowana w portalach społecznościowych idealna wizja Bożego Narodzenia może wywoływać presję i poczucie, że nasze własne Święta są niewystarczające. Do tego dochodzi przedświąteczny stres, który sprawia, że coraz trudniej cieszyć się tym czasem tak, jak byśmy chcieli. Dlatego dla części osób ten moment w roku zamiast cieszyć - przytłacza, bo za każdym "muszę" kryje się dodatkowe napięcie.
Święta zaczynają się w głowie
- Często podążamy za jakąś wizją Świąt, która nie do końca jest nasza. Jesteśmy przejęci tym, że chcemy uszczęśliwić innych ludzi, podtrzymywać tradycję za wszelką cenę i często mamy zero-jedynkowe poczucie, że albo będzie doskonale, albo nie spisałam się i jestem beznadziejną gospodynią - mówi w rozmowie z tvn24.pl Katarzyna Kucewicz, psycholożka. I zdarza się, że wpadamy w pułapkę planów, obowiązków i oczekiwań.
Nie bójmy się iść za głosem intuicji. - Warto odpuścić presję, że Święta to kolejny "projekt", który trzeba zrealizować. Czasem mniej znaczy więcej. A duch tego czasu i tak ma źródło w relacjach, a nie w ilości potraw czy idealnie wyprasowanych obrusach - podkreśla Kucewicz.