Niewydolność serca nie jest jedną konkretną chorobą, lecz zespołem zaburzeń pojawiających się, gdy serce nie jest w stanie pompować krwi wystarczająco skutecznie. Dotyka ponad 60 mln ludzi na świecie i jest jedną z najczęstszych przyczyn hospitalizacji osób po 65. roku życia. Liczba chorych stale rośnie m.in. z powodu starzenia się społeczeństw.
Choroba przez wiele lat nie daje wyraźnych objawów. Jednak już wtedy można i należy jej zapobiegać. Tak wynika ze stanowiska międzynarodowego zespołu ekspertów, w którego skład weszły również dwie Polki. Kluczowe jest wczesne leczenie nadciśnienia, cukrzycy, otyłości i chorób nerek oraz regularna aktywność fizyczna.
Dwie Polki w zespole ekspertów
Na łamach czasopisma "European Heart Journal" międzynarodowy zespół ekspertów opublikował obszerne stanowisko podsumowujące aktualną wiedzę o zapobieganiu niewydolności serca. Przygotowało je 24 naukowców reprezentujących ośrodki z wielu krajów, w tym dwie naukowczynie z Polski: prof. Donata Kurpas i prof. Izabella Uchmanowicz z Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu.
Autorzy przeanalizowali wyniki badań klinicznych i metaanaliz poświęconych czynnikom ryzyka, sposobom ich ograniczania oraz metodom rozpoznawania grup szczególnie narażonych na rozwój niewydolności.
Choroby towarzyszące zwiększają ryzyko
Eksperci podkreślili, że do rozwoju niewydolności serca najczęściej prowadzą długo trwające problemy zdrowotne, takie jak nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, otyłość, choroba wieńcowa, przewlekła choroba nerek czy migotanie przedsionków. Choć pacjent przez długi czas może nie odczuwać duszności, zmęczenia ani obrzęków, w jego sercu i naczyniach mogą już zachodzić niekorzystne zmiany.
Zdaniem specjalistów właśnie ten bezobjawowy etap daje największą szansę na zatrzymanie rozwoju choroby.
Ciśnienie, cukrzyca i serce - wspólny front walki
Szczególnie ważna jest, w opinii naukowców, odpowiednia kontrola nadciśnienia. Wzrost ciśnienia skurczowego o każde 5 mmHg wiązał się bowiem w analizowanych badaniach ze wzrostem ryzyka niewydolności serca o 28 proc. Z kolei obniżenie go o 5 mmHg korelowało ze zmniejszeniem tego ryzyka o ok. 13 proc.
Duże znaczenie ma również odpowiednie leczenie cukrzycy. W tym przypadku liczy się nie tylko utrzymywanie prawidłowego poziomu glukozy we krwi, ale także właściwy dobór leków. Niektóre nowoczesne preparaty przeciwcukrzycowe, przede wszystkim inhibitory SGLT2, zmniejszały częstość hospitalizacji z powodu niewydolności serca o ok. 30 proc.
Dlatego, jak wskazują eksperci, powinny być one stosowane u odpowiednio dobranych pacjentów z cukrzycą typu 2 lub przewlekłą chorobą nerek, szczególnie narażonych na choroby układu krążenia.
Skutki chorób współistniejących
W stanowisku zwrócono również uwagę, że u wielu pacjentów nadciśnienie i cukrzyca współwystępują z otyłością, a nierzadko także z przewlekłą chorobą nerek. Wszystkie te schorzenia mogą wzajemnie nasilać swoje skutki i wspólnie zwiększać ryzyko niewydolności serca. Leczenie jednego z nich w oderwaniu od pozostałych może być więc niewystarczające.
Wyniki przytoczonych w publikacji badań sugerują, że dla zapobiegania niewydolności duże znaczenie ma także poprawa sprawności fizycznej. Osoby, które trwale zwiększały aktywność lub redukowały masę ciała, rzadziej zapadały na jeden z typów niewydolności, w którym serce kurczy się prawidłowo, ale ma trudności z rozluźnieniem i napełnieniem krwią.
Co ważne, korzyści mogą przynieść nawet niewielkie zmiany w poziomie aktywności fizycznej. W jednym z analizowanych badań ryzyko chorób układu krążenia zaczynało spadać już po zwiększeniu liczby kroków z ok. 2 tys. do ponad 2,7 tys. dziennie. Największe korzyści obserwowano zaś przy ok. 7 tys. kroków.
Inne czynniki ryzyka
Autorzy zwrócili też uwagę na mniej oczywiste zagrożenia. Przykładowo u kobiet ryzyko niewydolności serca może być związane z menopauzą przed 45. rokiem życia, wielokrotnymi poronieniami, nadciśnieniem w czasie ciąży oraz endometriozą.
Znaczenie może mieć również zanieczyszczenie powietrza. Udowodniono, że długotrwała ekspozycja na pyły PM2,5, dwutlenek azotu i ozon wiązała się ze zwiększonym ryzykiem zawału i niewydolności serca, nawet gdy stężenia zanieczyszczeń mieściły się w obowiązujących normach.
Kolejnym zagrożeniem są infekcje układu oddechowego, w tym grypa i COVID‑19. Jak wyjaśnili naukowcy, mogą one obciążać serce przez wywoływanie stanu zapalnego, niedotlenienia, gorączki i zaburzeń rytmu. Podkreślili, że choć nie ma jeszcze bezpośredniego dowodu, że szczepienia zapobiegają powstaniu niewydolności serca, to wiadomo, że ograniczając liczbę i ciężkość zakażeń, mogą zmniejszać ryzyko pogorszenia stanu osób już chorujących.
Eksperci wskazali ponadto, że na zdrowie serca wpływają warunki życia. Ubóstwo, trudności z dostępem do zdrowej żywności i opieki medycznej oraz izolacja społeczna mogą utrudniać leczenie nadciśnienia, cukrzycy i innych chorób. W amerykańskich badaniach osoby mające problemy z zapewnieniem sobie odpowiedniej diety były 1,5 raza bardziej narażone na niewydolność serca.
Wczesne wykrywanie i rola lekarzy POZ
W stanowisku przypomniano, że wczesne wykrywanie zagrożenia może opierać się nie tylko na pomiarze ciśnienia, masy ciała czy poziomu cukru. U wybranych osób pomocne mogą być również badania krwi i moczu, pozwalające wykryć przeciążenie lub niewielkie uszkodzenia serca oraz pogorszenie pracy nerek. Nie oznacza to jednak, że każdy zdrowy człowiek powinien wykonywać cały zestaw specjalistycznych testów. Ich zastosowanie eksperci zalecają przede wszystkim osobom z wieloma czynnikami ryzyka.
Dużą rolę odgrywają w tym lekarze podstawowej opieki zdrowotnej, którzy często obserwują swoich pacjentów przez wiele lat. Powinni zwracać uwagę na takie sytuacje, jak wzrost ciśnienia i masy ciała, pogorszenie wyników badań krwi lub niewystarczająca kontrola chorób przewlekłych. Może to pomóc w rozpoznaniu zagrożenia, zanim pojawią się objawy uszkodzenia serca.
- Szczególnie ważne jest edukowanie osób, które czują się zdrowe, ale mają już czynniki ryzyka, ponieważ to właśnie wtedy możemy dokonać największej zmiany. Z perspektywy opieki zintegrowanej profilaktyka niewydolności serca nie powinna zaczynać się dopiero w klinice kardiologicznej, ale znacznie wcześniej – w podstawowej opiece zdrowotnej, poprzez edukację zdrowotną, w społecznościach lokalnych i poprzez codzienne decyzje wspierające zdrowie serca przez całe życie - podsumowała prof. Donata Kurpas.