|

Nie brzmi sexy, ale ma miliony odsłon i działa. Dietetyk: ten trend może mieć sens

To składnik, którego nie trawimy, a który potrafi wpływać na glikemię, cholesterol, mikrobiom i wagę
To składnik, którego nie trawimy, a który potrafi wpływać na glikemię, cholesterol, mikrobiom i wagę
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Błonnik nie wydaje się atrakcyjny, a jednak w sieci zbiera miliony odsłon. W portalach społecznościowych wraca jako fibermaxxing: obietnica lepszej sytości, spokojniejszej glikemii i "szczęśliwych" jelit. Dlaczego dietetycy wyjątkowo nie przewracają oczami na ten dietetyczny trend? Artykuł dostępny w subskrypcji

Gdy zachwyt nad białkiem trochę się przejadł, internet przypomniał sobie o błonniku. Wydawać by się mogło, że trudno zrobić viral z czegoś, co kojarzy się z zaparciami. Ale influencerzy opakowali go jako fibermaxxing - i internet połknął haczyk.

Kolejna konkurencja w olimpiadzie samodoskonalenia czy rzadki przypadek, gdy algorytm wypluł coś sensownego? Damian Parol, dietetyk i doktor nauk o zdrowiu, przyznaje w rozmowie z TVN24+, że trend go zaskoczył, ale pozytywnie.

Co robi składnik, którego nie trawimy, a który wpływa na glikemię, cholesterol, mikrobiom i sytość? Czy "maxxing" oznacza przesadę - i czy błonnik da się przedawkować? Sprawdzamy, komu ten trend może pomóc, kto powinien uważać i jak dokładać błonnik z korzyścią dla zdrowia, a bez sięgania po suplementy "high fiber"?

Nie trawimy go, ale robi robotę

Błonnik ma kiepski PR. Przez lata kojarzył się z otrębami, suchym pieczywem, zaparciami i zaleceniem "proszę jeść więcej warzyw". Tymczasem to jeden z ważniejszych składników diety.

Pozostało 84% artykułu
Czytaj także: