Jeżeli w klasie uczy się 25 dzieci, to statystycznie aż pięcioro z nich choruje na ból przewlekły. Choruje, bo ból przewlekły nie jest tylko objawem, a osobną jednostką chorobową. Nadal świadomość na ten temat jest bardzo mała. Zarówno pracownikom ochrony zdrowia, w tym lekarzom, jak i rodzicom brakuje edukacji.
Bolesna codzienność
Ból ostry to taki, który trwa do trzech miesięcy. Jest organizmowi ewolucyjnie potrzebny. Pełni funkcję informacyjną - sygnalizuje uszkodzenie. - Ból przewlekły tej funkcji nie ma. Nie jest fizjologią. Jest chorobą sam w sobie, bo może występować nawet wtedy, kiedy już nie mamy żadnej patologii w organizmie - mówiła w podcaście Joanny Kryńskiej "Wywiad medyczny" Anna Łotowska-Ręczmień, założycielka i prezeska Fundacji "Nie musi boleć", specjalistka anestezjologii i intensywnej terapii, jako jedna z zaledwie kilku polskich lekarzy posiadająca prestiżowy, międzynarodowy certyfikat European Diploma in Pain Medicine.
Ból przewlekły i ból ostry ocenia się na tej samej skali, najczęściej numerycznej, w której 0 oznacza brak bólu, a 10 - najgorszy wyobrażalny ból. Choć większości z nas trudno to sobie wyobrazić, są dzieci, które miesiącami, a nawet latami, codziennie żyją z bólem o natężeniu rzędu 7 albo 8.
- Nie powiedziałabym, że człowiek przyzwyczaja się do bólu, ale nasz organizm w pewnym stopniu się do niego adaptuje. Jeżeli przez trzy dni mamy silny ból ostry, poleżymy sobie w domu i odpoczniemy. Jeżeli jednak mówimy o tak samo silnym bólu przewlekłym, to raczej nie możemy sobie pozwolić na tak długie wyłączenie z aktywności. Ból oczywiście pogarsza nasze funkcjonowanie. Koncentracja jest gorsza, nastrój obniżony, a zakres ruchów mniejszy - mówi w rozmowie z TVN24+ Anna Łotowska-Ręczmień. Jak dodaje, dziecko, które cierpi na przewlekły ból, może mieć także problemy ze snem i izolować się od rówieśników lub być przez nich odrzucane.