Resort zdrowia zabrał głos po ataku na MyDr. Czy państwowe systemy są bezpieczne?

lekarz pacjent gabinet shutterstock_2759823821
Gawkowski o wycieku danych z MyDr
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: Shutterstock
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda zapewniła, że cyberatak na firmę MyDr i wyciek danych blisko 19 milionów Polaków nie zagroził państwowym systemom medycznym. Jak podkreśliła, sprawa jest badana również przez służby podległe jej resortowi. Pacjenci powinni natomiast podjąć działania ochronne, takie jak zastrzeżenie numeru PESEL.

Szefowa resortu zdrowia powiedziała dziś podczas pobytu w Tczewie, że sprawę wycieku danych 19 mln Polaków po cyberataku na firmę MyDr, że sprawę od początku koordynuje Ministerstwo Cyfryzacji. W działania zaangażowane jest również Centrum e-Zdrowia.

Resort oraz podległe mu służby ściśle współpracują zarówno z podmiotami leczniczymi, jak i lekarzami korzystającymi z oprogramowania, aby zapewnić bezpieczeństwo danych pacjentów. Sobierańska-Grenda zapewniła też, że państwowe systemy nie są zagrożone.

Czy państwowe systemy medyczne są odporne na ataki hakerskie?

- Wyciek danych dotyczy dostawcy oprogramowania prywatnego do jednostek, które korzystały z niego głównie w ramach podmiotów prywatnych - zapewniła minister zdrowia.

Jak dodała, bezpieczny jest system P1, czyli ogólnopolska, elektroniczna platforma medyczna, zarządzana przez Centrum e-Zdrowia. Gromadzi ona w jednym miejscu dane o leczeniu pacjentów, takie jak e-recepty, e-skierowania, zdarzenia medyczne oraz Elektroniczną Dokumentację Medyczną (EDM), do których pacjenci mają wgląd m.in. przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP).

Jakie dane wyciekły z MyDr?

Przypomnijmy, w ubiegłą środę Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło informację o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane m.in. o lekach i receptach prawie 19 mln Polaków. Wykradziona baza ma ponad 2 TB danych. Prowadzony przez firmę system jest przeznaczony zarówno dla indywidualnych praktyk lekarskich, jak i przychodni czy centrów medycznych. Jak wskazała firma na swojej stronie, za pomocą platformy realizowanych jest 3 mln wizyt miesięcznie, a lekarze wystawiają 2,7 mln recept każdego miesiąca.

Informacje obejmują dane osobowe pacjentów podmiotów świadczących usługi medyczne będących klientami MyDr – w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej oraz dane dotyczące stanu zdrowia, jak treść notatek z wizyt lekarskich czy informacji o wystawionych receptach.

Resort i eksperci apelują o zastrzeganie numeru PESEL

Szefowa MZ zaapelowała do obywateli o śledzenie oficjalnych komunikatów oraz podejmowanie działań ochronnych, w tym m.in. zastrzeganie numeru PESEL w aplikacji mObywatel.

- Na bazie tego całego zdarzenia wszyscy powinniśmy wyciągać wnioski, jak bardzo wrażliwymi danymi dysponujemy dzisiaj w ochronie zdrowia i jak bardzo środki na cyberbezpieczeństwo oraz ochronę naszych danych są przydatne – podsumowała minister.

O tym, że wśród Polaków należy kształtować tak zwaną dojrzałość cyfrową i uwrażliwiać społeczeństwo na kwestię ochrony danych mówił również w rozmowie z TVN24+ mec. Michał Czarnuch partner w kancelarii Rymarz Zdort Maruta.

- Niestety, wiele osób siedząc w swoim mieszkaniu z laptopem, nie czuje jakiegokolwiek zagrożenia. A ono jest realne i będzie coraz większe wraz z postępem cyfryzacji – mówił. - Powinniśmy dążyć do tego, żeby jak najwięcej osób miało zastrzeżony numer PESEL. Można to zrobić w aplikacji mObywatel w kilka sekund. Nie klikajmy w linki, które otrzymujemy w SMS-ach czy mailach od nieznanych numerów. Korzystajmy z weryfikacji dwuetapowej i nie ustawiajmy sobie prostych haseł - podkreślał.

OTO, JAK ZASTRZEC NUMER PESEL >>>

Źródło: PAP, TVN24+
Czytaj także: