Szefowa resortu zdrowia powiedziała dziś podczas pobytu w Tczewie, że sprawę wycieku danych 19 mln Polaków po cyberataku na firmę MyDr, że sprawę od początku koordynuje Ministerstwo Cyfryzacji. W działania zaangażowane jest również Centrum e-Zdrowia.
Resort oraz podległe mu służby ściśle współpracują zarówno z podmiotami leczniczymi, jak i lekarzami korzystającymi z oprogramowania, aby zapewnić bezpieczeństwo danych pacjentów. Sobierańska-Grenda zapewniła też, że państwowe systemy nie są zagrożone.
Czy państwowe systemy medyczne są odporne na ataki hakerskie?
- Wyciek danych dotyczy dostawcy oprogramowania prywatnego do jednostek, które korzystały z niego głównie w ramach podmiotów prywatnych - zapewniła minister zdrowia.
Jak dodała, bezpieczny jest system P1, czyli ogólnopolska, elektroniczna platforma medyczna, zarządzana przez Centrum e-Zdrowia. Gromadzi ona w jednym miejscu dane o leczeniu pacjentów, takie jak e-recepty, e-skierowania, zdarzenia medyczne oraz Elektroniczną Dokumentację Medyczną (EDM), do których pacjenci mają wgląd m.in. przez Internetowe Konto Pacjenta (IKP).
Jakie dane wyciekły z MyDr?
Przypomnijmy, w ubiegłą środę Ministerstwo Cyfryzacji potwierdziło informację o cyberataku na firmę MyDr, w wyniku którego wyciekły dane m.in. o lekach i receptach prawie 19 mln Polaków. Wykradziona baza ma ponad 2 TB danych. Prowadzony przez firmę system jest przeznaczony zarówno dla indywidualnych praktyk lekarskich, jak i przychodni czy centrów medycznych. Jak wskazała firma na swojej stronie, za pomocą platformy realizowanych jest 3 mln wizyt miesięcznie, a lekarze wystawiają 2,7 mln recept każdego miesiąca.
Informacje obejmują dane osobowe pacjentów podmiotów świadczących usługi medyczne będących klientami MyDr – w tym imiona, nazwiska, numery PESEL, numery telefonów, adresy poczty elektronicznej oraz dane dotyczące stanu zdrowia, jak treść notatek z wizyt lekarskich czy informacji o wystawionych receptach.
Resort i eksperci apelują o zastrzeganie numeru PESEL
Szefowa MZ zaapelowała do obywateli o śledzenie oficjalnych komunikatów oraz podejmowanie działań ochronnych, w tym m.in. zastrzeganie numeru PESEL w aplikacji mObywatel.
- Na bazie tego całego zdarzenia wszyscy powinniśmy wyciągać wnioski, jak bardzo wrażliwymi danymi dysponujemy dzisiaj w ochronie zdrowia i jak bardzo środki na cyberbezpieczeństwo oraz ochronę naszych danych są przydatne – podsumowała minister.
O tym, że wśród Polaków należy kształtować tak zwaną dojrzałość cyfrową i uwrażliwiać społeczeństwo na kwestię ochrony danych mówił również w rozmowie z TVN24+ mec. Michał Czarnuch partner w kancelarii Rymarz Zdort Maruta.
- Niestety, wiele osób siedząc w swoim mieszkaniu z laptopem, nie czuje jakiegokolwiek zagrożenia. A ono jest realne i będzie coraz większe wraz z postępem cyfryzacji – mówił. - Powinniśmy dążyć do tego, żeby jak najwięcej osób miało zastrzeżony numer PESEL. Można to zrobić w aplikacji mObywatel w kilka sekund. Nie klikajmy w linki, które otrzymujemy w SMS-ach czy mailach od nieznanych numerów. Korzystajmy z weryfikacji dwuetapowej i nie ustawiajmy sobie prostych haseł - podkreślał.
OTO, JAK ZASTRZEC NUMER PESEL >>>