Na miejsce katastrofy pojechał polski prokurator

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech
Prokuratura o polskim śledztwie w sprawie katastrofy autokaru
Źródło zdj. gł.: PAP/EPA/ZOLTAN MATHE
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Krośnieńska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie tragicznego wypadku, do którego doszło na Węgrzech. Na miejsce pojechał polski prokurator. Strona polska nie wyklucza przejęcia postępowania prowadzonego przez Węgry.

Prokuratura Okręgowa w Krośnie wszczęła śledztwo w sprawie wypadku polskiego autokaru, do którego doszło w niedzielę na Węgrzech. Dotyczy nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym. W katastrofie zginęło 12 osób, kilkadziesiąt zostało rannych.

Krośnieńska prokuratura przekazała, że wycieczkę zorganizowało biuro pielgrzymkowo-turystyczne z Rymanowa-Zdroju, a przewoźnikiem była firma z siedzibą w Świerchowej. Policjanci zabezpieczyli dokumentację w siedzibach obu tych firm. 

Prokurator wystąpił również z Europejskim Nakazem Dochodzeniowym o zabezpieczenie i przekazanie dokumentacji związanej z wypadkiem. Chodzi między innymi o listę pasażerów, dokumentację medyczną osób rannych, dokumentację dotyczącą ofiar śmiertelnych, wyniki sekcji zwłok, dokumentację i wyniki analizy pojazdu oraz materiały z przesłuchań świadków. Prokuratura oczekuje obecnie na przekazanie tych dokumentów przez stronę węgierską.

Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech
Wypadek polskiego autokaru na Węgrzech
Źródło zdjęcia: PAP/EPA/ZOLTAN MATHE

Jak powiedziała w poniedziałek na konferencji prasowej rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Krośnie prokurator Marta Kolendowska-Matejczuk, polska strona uzyskała zgodę na udział swojego prokuratora w czynnościach na miejscu katastrofy. Prokurator wraz z funkcjonariuszami Komendy Wojewódzkiej Policji w Rzeszowie i biegłym z zakresu ruchu drogowego rano pojechał na Węgry.

Polski prokurator w poniedziałek spotkał się w prokuraturze w Miszkolcu ze stroną węgierską, a następnie miał uczestniczyć w ponownych oględzinach autokaru. Ich wyniki mogą być istotne dla ustalenia przyczyn katastrofy.

- Stan techniczny pojazdu będzie oceniał biegły, po to tam pojechali - dodała prokurator Kolendowska-Matejczuk.

Prokuratura chce ustalić m.in., czy pojazd był sprawny technicznie, a także odtworzyć przebieg podróży i czas pracy kierowców. Analizowane będą dokumentacja dotycząca kierowców oraz dane z tachografów.

- Kwestie dotyczące tachografów czy tego, jak wyglądały ostatnie godziny przed katastrofą, również będziemy analizować na podstawie dowodów przekazanych przez stronę węgierską - wyjaśniła prokurator.

Decyzja w sprawie przejęcia postępowania później

Polska strona nie wyklucza przejęcia postępowania prowadzonego przez Węgry. Jak wyjaśniła prokurator Kolendowska-Matejczuk, zgodnie z unijnymi procedurami zarówno Węgry mogą zwrócić się do Polski o przejęcie śledztwa, jak i Polska może wystąpić z takim wnioskiem do strony węgierskiej.

- Za wcześnie jest o tym mówić dzień po katastrofie. Na razie trwają dwa równoległe postępowania - i na Węgrzech, i w Polsce - podkreśliła.

Dodała, że decyzja w sprawie ewentualnego przejęcia postępowania będzie mogła zostać podjęta po otrzymaniu i analizie materiałów z Węgier.

Oba postępowania mogą na obecnym etapie toczyć się równolegle. Służyć temu ma m.in. Europejski Nakaz Dochodzeniowy, dzięki któremu materiały zebrane przez węgierskich śledczych mogą zostać przekazane stronie polskiej.

- W Unii Europejskiej jest zakaz podwójnego karania. Dlatego też na pewnym etapie, zwłaszcza osądzenia, trzeba będzie podjąć decyzję, kto będzie tę sprawę sądził - powiedziała prokurator.

Zginęło 12 osób

Do katastrofy doszło w niedzielę (16 sierpnia) około godziny 1 na węgierskiej autostradzie M3. Autokarem podróżowało 59 obywateli Polski - 57 pasażerów oraz dwóch kierowców wracających z Bośni i Hercegowiny. Byli to głównie mieszkańcy województwa podkarpackiego oraz dwie osoby z województwa małopolskiego. W wypadku zginęło 12 osób, a 10 pasażerów odniosło ciężkie obrażenia. Rannych zostało kilkadziesiąt osób, przebywają w czterech węgierskich szpitalach.

Źródło: tvn24.pl/PAP
Czytaj także: