- Cały czas jestem między taką wiarą a niewiarą w to, co usłyszałam - powiedziała w TVN24 aktorka Małgorzata Kożuchowska, komentując informację o śmierci Jana Frycza. - Wiem, że Janek długo chorował i dzielnie walczył, ale do ostatnich dni był bardzo aktywny i bardzo chciał pracować i pracował na tyle, na ile mógł - mówiła.
Jan Frycz nie żyje. Wspomina Małgorzata Kożuchowska
- Janek był kimś, od kogo się bardzo dużo nauczyłam, ale też kto tak upewniał mnie w tym, że ten zawód to jest nie tylko rzemiosło, ale to jest coś więcej. On był niezwykłym absolutnie aktorem - wspominała.
Zdaniem Kożuchowskiej Frycz "był geniuszem w swoim fachu". - Jednocześnie był niezwykle interesującą, ciekawą i złożoną osobowością - powiedziała.
- Miał jakiś niezwykły dar takiej nadinteligencji, takiej przenikliwości, takiego ciętego poczucia humoru, riposty, takiego wielkiego dystansu do siebie samego i takiej autoironii - mówiła Kożuchowska. W ocenie aktorki z Fryczem "nie było łatwo się zaprzyjaźnić, ale kiedy już dopuścił kogoś, kiedy mu zaufał, to to była naprawdę czysta przyjemność".
- Jest to wielka strata i tak jak się mówi, że nie ma ludzi niezastąpionych, to uważam, że Janek absolutnie jest nie do zastąpienia - stwierdziła.
Jan Englert wspomina Jana Frycza
Frycza wspominał w TVN24 też aktor, reżyser i były dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie Jan Englert. Pytany był o to, jak zapamiętał zmarłego aktora. - Jeszcze za wcześnie na to, żebym mówił w czasie przeszłym, jeszcze nie zapamiętałem, jeszcze pamiętam - mówił.
- Frycz był osobowością niezwykłą, Frycz swoim talentem, swoim sceptycyzmem artystycznym, ale takim pozytywnym sceptycyzmem, wyznaczał często kierunek w ogóle pracy, którą wykonywaliśmy - wspominał. - Miał wpływ na wszystkie sukcesy spektakli, w których grał i brał na siebie również odpowiedzialność za te, które nie miały wielkiego sukcesu - mówił.
Englert wspominał, że Frycz był "rozgrywającym". - Nie zawsze tylko chciał strzelać bramki, potrafił również i podawać kolegom, żeby bramki strzelali - rzadka cecha u aktorów - podkreślił.
- Ktoś, kto miał olbrzymi wpływ na moje życie, odszedł - przyznał Englert.
Zdaniem Englerta Frycz był "niecodziennym człowiekiem, w niecodzienny sposób zjadał świat albo świat zjadał jego, jak kto woli". - Był kimś, kto miał własną aurę - ocenił. Englert stwierdził, że Frycz "nigdy nie zabiegał o popularność, o wielkość".
Andrzej Grabowski o Janie Fryczu: był wyjątkowym człowiekiem
- To, że był wybitnym aktorem, naprawdę wybitnym - rzadko zdarza się tak wielki aktor - powiemy wszyscy, ale nie wszyscy wiemy, że był wyjątkowym człowiekiem - wspominał aktor Andrzej Grabowski.
Grabowski stwierdził, że o Fryczu "zapomnieć się nie da". - Pozostawił po sobie tyle wspaniałych ról, tyle wspaniałych wspomnień, tyle opowieści - mówił.
Aktor powiedział, że Frycz traktował swój zawód poważnie. - Zawsze był temu zawodowi oddany, on potrafił analizować swoje role, przygotowania do roli, swoje sztuki - podkreślił.
Zdaniem Grabowskiego Frycz "był jednym z największych polskich aktorów". - I to nie mówię tylko o współczesnych aktorach - zaznaczył.
Wybitną postać kina i teatru wspominał także aktor Tomasz Włosok. - Pan Jan był cudownym człowiekiem, o nieprawdopodobnej wrażliwości, niezwykłym poczuciu humoru i otwartości na drugiego człowieka. Ja na pewno takiego go zapamiętam - mówił.
Zdaniem Włosoka Frycz był człowiekiem o "nieprawdopodobnej charyzmie, o uwadze takiej, która jest niespotykana, o uwadze na drugiego człowieka, partnera, o jakiejś takiej niezwykłej mądrości". - Człowiek, który potrafił obrócić w żart w zasadzie każdą sytuację, niezwykły - ocenił.