Do interwencji doszło w czwartek, 5 lutego, we Wrocławiu. Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt odebrało z jednego z wrocławskich mieszkań aż 46 kotów w skrajnie złym stanie. Większość kotów ma około 2-3 lat, niektóre mają około 8.
- Dostaliśmy anonimowe zgłoszenie od osoby, która znała sytuację. Interwencja nie była utrudniona, właściciel współpracował. Koty zostały nam okazane, co prawda właściciel nie był pewien, ile tych kotów jest, miało być ich około 20 czy 30, okazało się, że jest ich znacznie więcej. W schronisku się okazało, że ostatecznie jest ich 46 - informuje tvn24.pl Aleksandra Cukier ze Schroniska dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu.
Wszystkie wymagają leczenia i są w złym stanie. Niektóre są niewidome, a większość niedożywiona.
- Mają różne problemy zdrowotne, również chorobę zakaźną. Mają zaawansowany koci katar, zęby do usuwania, niedożywienie, więc pełne spektrum problemów - dodaje.
W lokalu zwierzęta miały do dyspozycji jedynie małą miseczkę z resztką suchej karmy. Nie znaleziono żadnych zapasów jedzenia. Koty nie miały też dostępu do wody, a rolę kuwety pełniła miednica.
- Koty nie są wykastrowane, rozmnażały się - wyjaśnia.
Na dodatek podczas interwencji jeden z pracowników rozpoznał właściciela mieszkania, który w zeszłym roku i chciał adoptować kociaka, ale mu odmówiono.
Obecnie wszystkie koty trafiły pod opiekę schroniska.
- Zwierzęta są odizolowane od reszty naszego stada, mają kwarantannę, bo są poważnie chore. Lekarze się nimi zajmują. Cel nasz jest taki, aby je wyprowadzić na prostą, wyleczyć, wysterylizować i szukać im domów - wyjaśnia Cukier.
Schronisko zapowiada złożenie zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa znęcania się nad zwierzętami.
Opracowała Svitlana Kucherenko /tok
Źródło: tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: TOZ Schronisko dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu