3 tysiące zł kary za kolejki do lekarza do 2020 roku

"Wirtualne pieniądze, wirtualne terminy"
"Wirtualne pieniądze, wirtualne terminy"
Źródło: TVN24 Wroclaw
Błąd w sposobie tworzenia listy kolejkowej - to wnioski NFZ po trzymiesięcznej kontroli w jednej z wrocławskich przychodni endokrynologicznej, w której w listopadzie pacjenci mogli się zarejestrować na wizytę u lekarza dopiero na 2020 rok.

- Do kontroli wybraliśmy losowo dokumentację medyczną przychodni endokrynologicznej Szpitala im. Marciniaka przy ul. Wiśniowej we Wrocławiu - mówi Joanna Mierzwińska, rzeczniczka dolnośląskiego oddziału Narodowego Funduszu Zdrowia.

Zapisy na 2020 rok

Kontolę zapowiedziano po materiale reporterki TVN24, która w listopadzie zeszłego roku pokazała, jak wygląda sytuacja z rejestracją w tej placówce.

- Najbliższy wolny termin jest w lutym 2020 roku – informowali wtedy pracownicy przychodni i sami przyznawali: - To absurd.

Efekty trzymiesięcznej kontroli?

"Kwalifikacja personelu, harmonogram pracy poradni i lekarzy, realizacja świadczeń - bez zastrzeżeń" - czytamy w raporcie. Pracownicy NFZ znaleźli jednak błąd w sposobie tworzenia listy kolejkowej.

"W kolejce nie ci pacjenci, co trzeba"

- Okazało się, że 76 proc. pacjentów, którzy znajdowali się na liście oczekujących, to stali pacjenci. Oznacza to, że byli oni pod stałą opieką endokrynologa, więc nie mogli być w kolejce. Według przepisów zapisuje się do niej tylko pacjentów tzw. "pierwszorazowych" - wyjaśnia Mierzwińska.

I według NFZ to właśnie ta pomyłka spowodowała absurdalne wydłużenie się kolejki do lekarza.

- Dyrektor wyjaśnił nam również, że na początku zeszłego roku po prostu zgłosiło się do placówki bardzo dużo pacjentów, którzy chcieli kontynuować leczenie. I to też spowodowało tę sytuację - dodaje.

Teraz, według danych NFZ, na wizytę u endokrynologa przyjmującego przy Wiśniowej, pacjenci średnio muszą czekać ponad rok.

Na placówkę przy Wiśniowej została nałożona po kontroli kara, w wysokości 1 proc. kontraktu na świadczenia endokrynologiczne. Przychodnia musi więc zapłacić około 3 tysięcy złotych.

- Dodatkowo daliśmy zalecenia, żeby prowadzenie listy kolejkowej odbywało się zgodnie z przepisami, żeby pacjenci "pilni" nie byli łączeni z tymi "stabilnymi" w czasie oczekiwania oraz, żeby istniejąca już kolejka została zaktualizowana - dodaje Mierzwińska.

Ponad 5 tys. pacjentów

Pracownicy NFZ sprawdzili też ogólną sytuację z przychodniami endokrynologicznymi na Dolnym Śląsku. Pod koniec stycznia średni czas oczekiwania w kolejce wynosił 207 dni, ale niektórzy pacjenci musieli czekać aż 802.

Łącznie w regionie na wizytę u takiego specjalisty czeka ponad 5 tys. osób.

7 lat w kolejce do lekarza? "To absudr"

7 lat w kolejce do lekarza? "To absudr"

Autor: bieru/par/k / Źródło: TVN24 Wrocław

Czytaj także: