Teren przy plaży za 114 tysięcy, głosował zięć. "Moralne wątpliwości", ale "w granicach prawa"
Wojewoda pomorska uznała, że uchwała podjęta przez Radę Miasta, dotycząca zgody na zbycie terenu położonego przy plaży w Ustce, jest zgodna z prawem. Pismo w tej sprawie skierowała do urzędu jedna z radnych - Marta Czternastek. Miała wątpliwości między innymi związane z tym, że w głosowaniu brał udział radny, który jest zięciem przedsiębiorcy. Jego głos zaważył o wyniku.
"(...) po dokonaniu własnych ustaleń z uwzględnieniem orzecznictwa sądów administracyjnych i doktryny oraz zapoznaniu się z wyjaśnieniami Rady Miasta Ustka i dołączonymi do nich materiałami, nie znalazł (organ nadzoru, wojewoda - red.) podstaw do wydania rozstrzygnięcia nadzorczego stwierdzającego nieważność przedmiotowej uchwały. Organ nadzoru ostatecznie uznał, że po stronie głosującego w sprawie wskazanej wyżej uchwały radnego nie wystąpił interes prawny rozumiany jako osobisty, konkretny i aktualny prawnie chroniony interes, który może być realizowany na podstawie określonego przepisu, bezpośrednio wiążący się z indywidualną i prawnie chronioną sytuacją strony. Tym samym nie doszło przy podjęciu uchwały do naruszenia zakazu, o którym mowa w art. 25a ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (Dz. U. z 2024 r., poz. 1465 ze zm.)" - przekazał nam Krystian Kłos, rzecznik prasowy wojewody pomorskiej.
O sprawie pisaliśmy w listopadzie. Chodzi o teren tuż przy plaży w Ustce, który od 31 lat dzierżawi jeden z przedsiębiorców. Wybudował na nim budynek, w którym obecnie sprzedaje między innymi lody, gofry i kawę. Sam pawilon jest własnością przedsiębiorcy, dlatego nie jest on brany pod uwagę przy wycenie nieruchomości. A sam grunt rzeczoznawca wycenił na 114 tysięcy złotych. I za taką kwotę przedsiębiorca będzie mógł to teraz kupić, bez przetargu.
"Podkreślić należy, że Rada Miasta Ustka wyraziła jedynie zgodę na zbycie w trybie bezprzetargowym nieruchomości zabudowanej, jednak ostateczną decyzje w przedmiotowej sprawie podejmuje Burmistrz. Zaistniała sytuacja budzi uzasadnione, moralne wątpliwości, jednak organy władzy publicznej działają na podstawie i w granicach prawa" - podsumował Krystian Kłos.
Radna: spieramy się o każdą złotówkę
Informację o uchwale Rady Miasta o zbyciu nieruchomości przy plaży w Ustce otrzymaliśmy od internauty na Kontakt24. O szczegóły zapytaliśmy burmistrza Ustki Jacka Maniszewskiego. Jak podkreślił wtedy, przedmiotem uchwały podjętej 30 października było wyrażenie zgody na zbycie "wyłącznie nieruchomości gruntowej o pow. 65 m kw., bez wzniesionego na niej budynku usługowego, który stanowi nakład i własność dzierżawcy".
Maniszewski dodał, że wartość gruntu została oszacowana przez rzeczoznawcę majątkowego na 114 tysięcy złotych. - Ewentualna sprzedaż będzie więc dokonywana po cenie rynkowej określonej przez rzeczoznawcę, bez zastosowania jakichkolwiek ulg czy bonifikat - podkreślił.
Burmistrz dodał, że rada wyraziła zgodę na odstąpienie od "przetargowego trybu zbycia nieruchomości, co jest dopuszczalne w przypadkach kiedy nieruchomość dzierżawiona jest przez osobę, która dzierżawi lub użytkuje nieruchomość na podstawie umowy zawartej na co najmniej 10 lat". A w tym przypadku teren dzierżawiony jest nieprzerwanie od 1993 roku. Przedsiębiorca wzniósł na gruncie obiekt usługowo-handlowy, dlatego z chwilą ewentualnego zakończenia umowy miasto musiałoby rozliczyć nakłady.
Sprawę nagłośniła Marta Czternastek, radna Miasta Ustka.
- Na komisjach szukamy oszczędności i spieramy się o każdą złotówkę. Na szkoły, wynagrodzenia, oświetlenie, drogi i inne inwestycje. Na tej samej sesji Rady walczyliśmy o około 50 tysięcy złotych na wynagrodzenia dla Centrum Integracji Społecznej i o pieniądze na łącznik do szkoły, aby dzieci mogły przejść z klas na salę gimnastyczną. Liczy się każda złotówka - twierdzi Marta Czternastek. - I to zderzenie, tej walki o zrównoważony budżet z podjęciem decyzji przez niektórych radnych o bezprzetargowym zbyciu nieruchomości, jeszcze na tej samej sesji, po wcześniejszych burzliwych obradach nad tą uchwałą Komisji Budżetowo-Gospodarczej, był dla wielu jak zderzenie ze ścianą - mówiła portalowi tvn24.pl w listopadzie.
Przedsiębiorcy nie dziwi decyzja wojewody
Wynik postępowania wojewody pomorskiej nie dziwi samego przedsiębiorcy. Jak podkreśla, przed głosowaniem w Radzie Miasta, konsultowali z prawnikami to, że będzie brał w nim udział członek rodziny. Jak mówi nam Zdzisław Sławomir Górecki, dlaczego jego zięć nie miałby głosować jako radny, skoro pozwala mu na to prawo. A w punkcie, którego dotyczy sprawa, nie jest on zatrudniony.
Podobną sytuację mieli już w 2015 roku, dotyczyło to innej nieruchomości. Decyzja ówczesnego wojewody również była dla nich pozytywna.
"Grunt, o którym mowa dzierżawimy nieprzerwanie od przeszło 30 lat, a pawilon gastronomiczny, który się na nim znajduje jest naszą własnością, wybudowaną z własnych środków. 'Wiking' to najstarszy punkt gastronomiczny oferujący gofry w Ustce i jeden z nielicznych, który od samego początku prowadzony jest przez te same osoby. Na jego renomę, jako miejsce kultowe zarówno dla mieszkańców jak i turystów, pracowaliśmy z żoną przez dekady" - przekazał nam w przesłanym oświadczeniu przedsiębiorca Zdzisław Sławomir Górecki.
Dodał, że 30 lat temu przy Promenadzie Nadmorskiej w Ustce było wiele miejsc wolnych do prowadzenia działalności gospodarczej, ale nie było chętnych do "podjęcia ryzyka, aby zaciągnąć kredyt bankowy, zrezygnować z ustawowych wolnych dni, urlopów, świąt, uzależnić się od warunków pogodowych i rozpocząć swoją działalność".
"Tak atrakcyjne miejsce na Promenadzie Nadmorskiej, jakie dziś zajmuje Spółka Promenada, pomimo ogłoszonych przetargów, zostało nabyte w trybie oferty, ponieważ nie było chętnych. Nie zgadzamy się z podejściem, w którym pomija się fakty, sugerując że grunty powinny być sprzedawane tylko w trybie przetargów, dając możliwość innym przejęcia miejsca, które budowaliśmy przez lata, osobom trzecim postrzegającym ten punkt jako gotowy, łatwy i rentowny biznes" - przekazał Górecki.