ks. Wojciech Lemański

ks. Wojciech Lemański

Wśród kapłanów koncelebrujących mszę pogrzebową Władysława Bartoszewskiego pojawił się ks. Wojciech Lemański. Kuria przyznała, że duchowny "nie jest pozbawiony możliwości odprawiania mszy", ale zaznaczyla, że to "od decyzji jego sumienia zależało, czy stosowną rzeczą będzie włączenie się do liturgii pogrzebowej prof. Władysława Bartoszewskiego".

Kongregacja ds. Duchowieństwa Kurii Rzymskiej utrzymała karę suspensy dla ks. Wojciecha Lemanskiego - poinformowała na swojej stronie internetowej kuria Warszawsko-Praska. Lemański po raz kolejny zamierza odwołać się od kary - dowiaduje się TVN24.

- Trzeba odróżnić nieposłuszeństwo w sytuacji konfliktu od posłuszeństwa w sytuacji konfliktu - komentował w "Tak Jest" suspensę dla ks. Lemańskiego w \rzecznik Kurii Warszawsko-Praskiej Mateusz Dzieduszycki. Wymienił tu Ojca Pio i Matkę Teresę z Kalkuty. - Z tym, że nikt z nich nie buntował się przeciwko jakimkolwiek swoim przełożonym. I to jest ta różnica, która odróżnia świętych w Kościele od tych mniej świętych - zaznaczył.

Ksiądz Wojciech Lemański nie ma prawa wykonywać funkcji kapłańskich - stwierdził w rozmowie z TVN24 Marcin Przeciszewski z Katolickiej Agencji Informacyjnej. Podkreślił, że akt zawieszenia obowiązuje od momentu wręczenia dekretu, a nie od jego uprawomocnienia - o czym przekonywał kapłan. Ks. Lemański zapowiedział, że złożył odwołanie od tego dekretu, bo - jak uważa - nie zasługuje na taką karę.

- Spotkanie trwało długo i jest brzemienne w skutkach - powiedział po wyjściu z Kurii Warszawsko-Praskiej ks. Wojciech Lemański. Duchowny otrzymał dekret suspendujący. - Ten dekret oznacza, że mój biskup zabrania mi wykonywania funkcji kapłańskich - wyjaśnił. Jak poinformował rzecznik kurii, postanowienia dekretu wchodzą w życie ze skutkiem natychmiastowym.

Ksiądz Wojciech Lemański został pilnie wezwany do kurii warszawsko-praskiej. Ma to związek z jego niedzielnymi wypowiedziami. Duchowny mówił m.in., że chora jest sytuacja, kiedy zabrania się księdzu odprawiania mszy św. Pozwolenie na okazjonalne odprawianie nabożeństw w parafii w Jasienicy, udzielone ks. Lemańskiemu w ubiegły wtorek, zostało w sobotę przez kurię cofnięte.

- Przyjechałem na tyle, na ile mogłem, mam zakaz sprawowania funkcji kapłańskich, więc ich nie sprawuję. Natomiast nie mogłem odmówić zaproszeniu do udziału w samej uroczystości - mówił do parafian w Jasienicy ks. Wojciech Lemański. Duchowny uczesniczył tam w uroczystościach 100-lecia miejscowej Ochotniczej Straży Pożarnej.

Ksiądz Wojciech Lemański nie będzie mógł świadczyć posług kapłańskich w swej dawnej parafii w Jasienicy. Udzielona na to kilka dni temu zgoda kurii została w sobotę wycofana. Jak wyjaśniła kuria, stało się to "po ocenie sytuacji w parafii i uzyskaniu opinii nowego księdza proboszcza". Kuria zaznaczyła, że ksiądz Lemański zadeklarował, iż "podporządkuje się decyzji ordynariusza".

- Moją obecność na Przystanku Woodstock i Przystanku Jezus można streścić jednym zdaniem: cieszę się, że tam byłem - powiedział po spotkaniu z abp. Henrykiem Hoserem ks. Wojciech Lemański. Duchowni przedyskutowali "pomysł na program duszpasterski" byłego proboszcza z Jasienicy. - To nowy początek albo happy end. Jak kto woli - podsumował rzecznik diecezji warszawsko-praskiej Mateusz Dzieduszycki.

- To nie było spotkanie kółka różańcowego, ale z młodzieżą zbuntowaną. Młodzieżą, która odrzuca instytucje. Zarówno kościelną, jak i państwową - komentował w programie "Tak jest" w TVN24 ostatnie wypowiedzi ks. Lemańskiego teolog Jarosław Makowski. Jego poglądu nie podziela rzecznik kurii warszawsko-praskiej, dla którego język jakim posługiwał się duchowny był dyskwalifikujący. - To nie powinien być język nienawiści - podkreślał Mateusz Dzieduszycki.

- Nie kreowałbym tego wydarzenia na konflikt wewnątrz Kościoła w Polsce. Jest to problem, do którego rozwiązania ks. Lemański ma klucze w swoich dłoniach - tak dziennikarz KAI Tomasz Królak komentuje ostatnie wypowiedzi duchownego. Według Królaka to, co ks. Lemański mówił podczas Przystanku Woodstock, jest swojego rodzaju testem dla abp. Henryka Hosera. A ten zdaniem dziennikarza "wykazuje w tej sytuacji nadludzką cierpliwość".

Przedstawiciele kurii warszawsko-praskiej w najbliższych dniach chcą spotkać się z księdzem Wojciechem Lemańskim. To reakcja na wypowiedzi podczas Przystanku Woodstock, w których duchowny ostro krytykował polski Kościół, a ewentualne w nim zmiany uzależniał od "wymarcia" obecnego pokolenia hierarchów. Kuria rozpatruje nawet najpoważniejsze konsekwencje wobec ks. Lemańskiego, a decyzje mają być podjęte "tak szybko, jak to możliwe".

Ks. Wojciech Lemański podjął w poniedziałek obowiązki kapelana w Mazowieckim Centrum Neuropsychiatrii w Zagórzu i został przedstawiony personelowi tego ośrodka. Ksiądz powiedział, że będzie się starał pomóc pacjentom, a nie zaszkodzić.

Kościół parafialny pw. Narodzenia Pańskiego w Jasienicy - zamknięty od połowy kwietnia - został w niedzielę otwarty. Mszy św. po jego otwarciu przewodniczył ordynariusz diecezji warszawsko-praskiej abp Henryk Hoser. Nowy proboszcz ks. Krzysztof Kozera, który zastąpił ks. Wojciecha Lemańskiego, przyznał, że nie boi się porównań z poprzednikiem. - W ogóle o tym nie myślę i nie mam takiego nastawienia - zapewnił.