Około dwóch tysięcy kierowców przejeżdżających autostradą A6 koło Szczecina ze zdziwieniem odebrało powiadomienia o mandacie za przekroczenie prędkości. Od 29 kwietnia do 4 maja Inspektorat Transportu Drogowego wysyłał powiadomienia o wykroczeniach, których nie było.
Mandaty są skutkiem błędu pracownika firmy, która obsługuje system pomiaru prędkości. Jak informuje ITD, wprowadził on nieprawidłowe dane do systemu, czego efektem były błędne obliczenia średniej prędkości pojazdów na odcinku kontrolnym od Rzęśnicy do węzła Szczecin-Dąbie.
Jak poinformował cytowany przez RMF FM Marek Konkolewski z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego, około 600 pism trafiło do firm leasingowych, których samochody miały jechać za szybko.
- Jeśli te firmy poniosły jakieś koszty, będą im zwrócone przez firmę, która obsługuje urządzenia. Mogę po ludzku przeprosić za niedogodności tych wszystkich, którzy poczuli się źle, ale zapewniam, że nikt nie zapłacił i nie zapłaci mandatu za tamte wykroczenia - mówi Konkolewski.
Po wykryciu błędu wszystkie postępowania o wykroczenia drogowe na autostradzie A6 koło Szczecina zostały zamknięte. ITD wysłało już kolejne pisma do kierowców "ukaranych" mandatami z informacją o umorzeniu postępowania.
Po tej wpadce ITD rozpoczęło kontrolę odcinkowych pomiarów prędkości w całej Polsce.