TVN24 | Świat

Cichanouska jest na Litwie. "Nie daj Boże, aby ktokolwiek miał stanąć przed takim wyborem, przed jakim stanęłam ja"

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
ft,
tas//rzw
Źródło:
PAP, Reuters, Radio Swoboda, tvn24.pl

Swiatłana Cichanouska, główna rywalka Alaksandra Łukaszenki w niedawnych białoruskich wyborach prezydenckich, jest bezpieczna na Litwie - przekazał minister spraw zagranicznych tego kraju Linas Linkevicius. Władze białoruskie zaprzeczają doniesieniom niektórych mediów, jakoby "wywiozły" Cichanouską za granicę, ona sama w nagraniu zamieszczonym w internecie także twierdzi, że nie została zmuszona do wyjazdu. W kolejnym nagraniu zaapelowała do Białorusinów: "Nie sprzeciwiajcie się policji, nie wychodźcie na place, żeby nie narażać swojego życia. Dbajcie o siebie i swoich bliskich".

W poniedziałek wieczorem sztab Cichanouskiej przekazał, że nie wie, gdzie znajduje się liderka opozycji. - Swiatłana Cichanouska była w Centralnej Komisji Wyborczej z prawnikiem Maksimem Znakiem, a następnie powiedziała, że "podjęła decyzję" i udała się w niewiadomym kierunku - mówiła w Radiu Swaboda rzeczniczka sztabu Hanna Krasulina. Białoruska telewizja Biełsat późnym wieczorem poinformowała na Twitterze o nawiązaniu przez Cichanouską kontaktu z tą redakcją.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

"Swiatłana Cichanouska jest bezpieczna"

We wtorek rano minister spraw zagranicznych Litwy Linas Linkevicius przekazał, że białoruska polityk jest w tym kraju. "Swiatłana Cichanouska jest bezpieczna. Przebywa na Litwie" - napisał Linkevicius w krótkim wpisie opatrzonym zdjęciem kandydatki.

Rzecznik prezydenta Litwy Gitanasa Nausedy Antanas Bubnelis przekazał we wtorek dziennikarzom, że "urząd prezydenta utrzymuje stały kontakt z przebywającą na Litwie liderką białoruskiej opozycji i kandydatką w niedzielnych wyborach prezydenckich Swiatłaną Cichanouską". - Obecnie ona odpoczywa - powiedział Bubnelis.

Rzeczniczka litewskiego MSZ powiedziała agencji Reutera, że Cichanouska "odpoczywa ze swoimi dziećmi".

W czasie kampanii wyborczej rywalka Alaksandra Łukaszenki, po otrzymaniu groźby od nieznanego rozmówcy, że "ona może trafić do aresztu, a dzieci zostaną jej odebrane", postanowiła wywieźć do jednego z krajów Unii Europejskiej 4-letnią córkę i 10-letniego syna. Dzieci Swiatłany i Siarhieja Cichanouskiego (znanego antyrządowego blogera, który przebywa obecnie w areszcie) pomogła wywieźć za granicę redaktor naczelna opozycyjnego portalu Karta 97 Natalia Radina. - Przebywają z babcią, są bezpieczne - mówiła Radina dziennikarzom, nie ujawniając wówczas nazwy kraju, do którego trafiły.  

Litewskie media odnotowały, że wybór Litwy na miejsce pobytu Cichanouskiej jest logiczny. Przypominają, że w Wilnie od lat koncentruje się życie białoruskiej opozycji. Litewska stolica znajduje się 183 km od Mińska.

Szef MSZ Litwy: Cichanouska jest bezpieczna, jest na Litwie
Szef MSZ Litwy: Cichanouska jest bezpieczna, jest na LitwieTVN24

"Nie miała wyboru"?

We wtorek białoruska sekcja Radia Swoboda podała, że Cichanouska została wywieziona z kraju przez władze białoruskie, a jej wyjazd miał być warunkiem uwolnienia szefowej jej sztabu Maryi Maroz, zatrzymanej w przededniu wyborów prezydenckich.

Podobną wersję podawali członkowie jej sztabu. Jedna z jej bliskich współpracownic, Vołha Kawałkoua, powiedziała niezależnemu portalowi tut.by, że "Swiatłana nie miała wyboru". - Białoruskie władze wywiozły ją z kraju. Ważne jest, że żyje i jest wolna. Wyjazd Swiatłany pozwolił uwolnić Maryję Maroz, która była zakładniczką w tej sytuacji, wyjechały razem - opowiadała.

"Wiem, że wielu z was mnie zrozumie, wielu też może mnie potępić, a wielu nawet znienawidzić"

Sama Cichanouska zaprzeczyła, jakoby została zmuszona do wyjazdu z kraju. - Myślałam, że ta kampania (wyborcza - red.) bardzo mnie zahartowała i dała mi tyle sił, że wszystko wytrzymam. Ale zapewne nadal pozostałam tą słabą kobietą, którą byłam przedtem. Podjęłam bardzo trudną dla siebie decyzję. Decyzję tę podjęłam zupełnie samodzielnie, ani rodzina, ani przyjaciele, ani sztab, ani Siarhiej w żaden sposób nie mieli na nią wpływu - mówiła w nagraniu zamieszczonym w serwisie YouTube.

- Wiem, że wielu z was mnie zrozumie, wielu też może mnie potępić, a wielu nawet znienawidzić... Ale nie daj Panie Boże, aby ktokolwiek miał stanąć przed takim wyborem, przed jakim stanęłam ja. Dlatego też proszę was - uważajcie na siebie, proszę. To, co się dzieje, nie jest warte ani jednego życia, a ja... Dzieci to najważniejsze, co mamy w życiu - dodała łamiącym się głosem.

Później w serwisie YouTube pojawiło się kolejne nagranie, w którym Cichanouska zaapelowała do swoich zwolenników, by "przestrzegali prawa". - Z wdzięcznością zwracam się do wszystkich obywateli, którzy przez cały ten czas mnie wspierali. Białorusini! Apeluję do was o rozwagę i poszanowanie prawa. Nie chcę krwi i przemocy - powiedziała Cichanouska. Jak zauważył niezależny białoruski portal tut.by w przeciwieństwie do poprzedniego nagrania, w którym mówiła o wyjeździe z Białorusi, apel do rodaków kandydatka opozycji "odczytała z kartki".

Agencja Reutera podała wcześniej, że doniesieniom o "wywiezieniu" Cichanouskiej za granicę zaprzeczyły władze Białorusi.

CZYTAJ WIĘCEJ. Kim jest Swiatłana Cichanouska? >>>

Cichanouska chce unieważnienia wyników

Agencja TASS wcześniej informowała, że Cichanouska zaskarżyła w CKW oficjalne wyniki głosowania. "Cichanouska odwiedziła Centralną Komisję Wyborczą, by złożyć skargę" - powiedział rosyjskiej agencji przedstawiciel białoruskiej CKW.

Kandydatka opozycji domaga się uznania za nieważne wyników wyborów opublikowanych przez przewodniczącą CKW Lidziję Jarmoszynę - powiedziała agencji TASS rzeczniczka sztabu kandydatki Hanna Krasulina. "W związku z przypadkami naruszenia prawa przy podliczaniu głosów domagamy się przeprowadzenia ponownego głosowania i sprawdzenia poświadczeń. W razie niemożności przeprowadzenia ponownego podliczenia wybory powinny być uznane w niektórych lokalach za nieważne" - oznajmiła.

Wybory na Białorusi

Według zaktualizowanych wstępnych wyników podanych przez CKW urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka uzyskał w niedzielnych wyborach 80,08 procent głosów, a na drugim miejscu uplasowała się Cichanouska z 10,09 procent. Żaden z pozostałych kandydatów nie uzyskał 2 proc. głosów.

Niezależni obserwatorzy twierdzą jednak, że w czasie wyborów dochodziło do licznych nieprawidłowości, a frekwencja w lokalach wyborczych była zawyżana. Od niedzielnego wieczora na ulicach kilku białoruskich miast doszło do protestów, które zostały stłumione przez siły bezpieczeństwa.

PAP

Autor:ft, tas//rzw

Źródło: PAP, Reuters, Radio Swoboda, tvn24.pl

Tagi:
Raporty: