Jak podał "Washington Post", prawie 160 szkolących się żołnierzy w bazie Lackland Air Force Base w Teksasie w ciągu ostatnich trzech tygodni zachorowało na grypę. W opublikowanym w czwartek oświadczeniu Siły Powietrzne przekazały, że wśród "rekrutów odbywających podstawowe szkolenie wojskowe" wybuchło "ognisko grypy". Nie potwierdzono jednak dokładnej liczby chorych.
Według ABC News do środy rozpoznano co najmniej 159 przypadków, a dwie osoby trafiły do szpitala, choć rzeczywista liczba może być wyższa. Siły Powietrzne zapewniły, że żołnierze, którzy mają objawy choroby, są izolowani od reszty i zapewniane jest im leczenie.
Decyzja Pete'a Hegsetha
"Washington Post" zauważa, że niecałe dwa miesiące temu sekretarz obrony Pete Hegseth ogłosił, że nie ma już obowiązku corocznego szczepienia przeciw grypie w wojsku. W kwietniu nazwał ten obowiązujący od dekad wymóg jako "zbyt ogólny" i stwierdził, że żołnierze będą mogli przyjąć szczepionkę, jeśli uznają, że leży to w ich interesie. Opisał to jako działanie mające na celu "przywrócenie wolności i siły naszym siłom zbrojnym".
Eksperci ostrzegali, że po zniesieniu obowiązku szczepień członkowie sił zbrojnych mogą doświadczać niepotrzebnych powikłań związanych z grypą. Zauważali, że w kolejnych sezonach grypowych liczba ciężkich przypadków może rosnąć, jeśli osoby najbardziej narażone na zachorowanie nie otrzymają szczepień.
Nie jest jasne, czy żołnierze, którzy zachorowali, byli zaszczepieni. ABC News pisze, cytując swoje źródła, że po zniesieniu wymogu odsetek zaszczepionych w tej bazie wynosi 40 proc., podczas gdy wcześniej był zbliżony do 100 proc.
"WP" przypomina, że według licznych badań szczepionka przeciw grypie zmniejsza nasilenie przebiegu choroby oraz zapobiega hospitalizacjom i zgonom.