Zapowiedź tego, że funkcjonariusze Urzędu Celno-Imigracyjnego (ICE) pojawią się na lotniskach w USA, opublikował w serwisie Truth Social w niedzielę Donald Trump. "W poniedziałek ICE będzie na lotniskach, aby pomóc naszym wspaniałym agentom TSA, którzy pozostali na stanowiskach", napisał, dodając, że będą wykonywać "fantastyczną pracę".
Decyzja o rozmieszczeniu agentów na lotniskach wynika z trwającego shutdownu w Departamencie Bezpieczeństwa Krajowego (DHS), który kieruje TSA. Od ponad miesiąca DHS pozostaje bez budżetu, przez co pracownicy Administracji Bezpieczeństwa Transportu (TSA) pracują bez zapłaty aż do uchwalenia dla nich środków. Według NBC News, paraliż spowodował, że dotąd już ponad 400 funkcjonariuszy TSA odeszło z pracy. Wielu innych poszło na urlopy.
Kolejki na lotniskach
Efektem shutdownu są bardzo długie kolejki do odprawy bezpieczeństwa na lotniskach w USA, sięgające nawet trzech godzin. Niektóre lotniska zamknęły część punktów kontroli bezpieczeństwa. Najgorsza sytuacja panuje w Houston, Atlancie, Filadelfii i Nowym Orleanie.
W poniedziałek agenci ICE pojawili się m.in. na lotniskach JFK w Nowym Jorku, w Atlancie, Cleveland, Pittsburghu, Chicago czy Phoenix. Według CNN mieli być na łącznie trzynastu lotniskach.
Odpowiedzialny za bezpieczeństwo granic Tom Homan powiedział w niedzielę, że agenci ICE nie będą bezpośrednio uczestniczyć w kontrolach pasażerów, ale ich zadaniem będzie odciążenie pracowników TSA. Zasugerował, że agenci ICE będą obsadzać punkty wjazdu i wyjazdu z lotnisk, co "odciąży funkcjonariuszy TSA, pozwalając im zająć się kontrolami i skrócić kolejki".
Opracowała Paulina Borowska / az
Źródło: PAP, Reuters, CNN
Źródło zdjęcia głównego: Getty Images