Gregory Bovino, któremu administracja Donalda Trumpa w ubiegłym roku powierzyła prowadzenie głównych operacji imigracyjnych w całych Stanach Zjednoczonych przekazał, że pod koniec marca planuje przejść na emeryturę - podaje "The New York Times". Informację tę innemu amerykańskiemu portalowi, NBC News, potwierdziło dwóch urzędników Służby Celnej i Ochrony Granic.
Jego odejście zbiega się z datą, którą Trump ogłosił jako ostatni dzień urzędowania Sekretarz Bezpieczeństwa Wewnętrznego Kristi Noem - podaje stacja. Bovino podlegał bezpośrednio ustępującej urzędniczce administracji. "Uczyniła pani Amerykę bezpieczniejszym krajem - wydalenie i samodeportacja milionów nielegalnych imigrantów to tylko jeden z przykładów tej znakomitej kadencji. Zielony Zespół składa Ci hołd" - napisał w mediach społecznościowych na wieść o jej dymisji.
Jak informuje "Los Angeles Magazine" 30 marca Bovino osiągnie wymagany w departamencie wiek emerytalny.
Gregory Bovino. Wydarzenia w Minneapolis i odwołanie
Bovino ma za sobą trzy dekady pracy w Straży Granicznej. Do służb dołączył w latach 90. i prowadził operacje wzdłuż części południowej granicy. W ubiegłym roku ten nieznany szerzej 55-latek został wyznaczony do "dowodzenia nalotami imigracyjnymi w głównych miastach USA" - podaje CBS News. "Jego znak rozpoznawczy to taktyka, polegająca na szybkim wkroczeniu do akcji, dokonaniu aresztów i opuszczeniu miejsca zdarzenia, zanim przybędą protestujący" - pisała o nim BBC.
Jak zauważały media, w odróżnieniu od innych agentów imigracyjnych, on występował bez maski. "Ciężki, ciemnozielony, zapinany na mosiężne guziki płaszcz sięgający łydek wyraźnie odróżniał go od podległych mu agentów, ubranych w polowe mundury, kamizelki kuloodporne i kominiarki. Pewny krok, kamienna twarz i krótko przystrzyżone włosy" - opisywał go dziennik "Sueddeutsche Zeitung".
"Testował granice upolitycznienia organów ścigania, ścierając się w mediach społecznościowych z kalifornijskimi demokratami i produkował filmy w hollywoodzkim stylu, przedstawiające jego zamaskowanych, uzbrojonych po zęby funkcjonariuszy maszerujących w rytm "DNA" Kendricka Lamara" - opisywał go "The New York Times"
Na czołówki portali trafił jednak nie z uwagi na budzący różne skojarzenia styl. Głównie za sprawą działań i "zuchwałych" wypowiedzi, które przysporzyły mu krytyki ze strony lewicy i pochwał ze strony prawicy - ocenia "NYT". To Bovino kierował działaniami służb imigracyjnych w Los Angeles, Nowym Orleanie, Chicago czy Minneapolis. W tym ostatnim mieście z rąk agentów ICE zginęły dwie osoby - Renee Good i Alex Pretti. Bovino twierdził, że 37-letni pielęgniarz zamierzał przeprowadzić "masakrę" na jego podwładnych, a w rozmowie z CNN wyznał, że "ofiarami są funkcjonariusze", a nie postrzelony śmiertelnie mężczyzna. Komentarze spotkały się z publicznym potępieniem, a działania podległych mu służb doprowadziły do głośnych protestów.
W styczniu został odwołany z kierowania operacją w Minneapolis i wrócił do Kalifornii, gdzie kontynuował służbę na granicy z Meksykiem w sektorze El Centro. Już wtedy jednak informowano o jego możliwym odejściu na emeryturę. Co będzie teraz robił? Może czytał. Według "NYT" jedną z ulubionych lektur Bovino jest klasyczną powieść z XIX wieku "Hrabia Monte Christo". Może też wróci do dawnego hobby - za jedną z życiowych przyjemności uważa polowanie na niedźwiedzie.
Administracja Białego Domu w ostatnich miesiącach zrezygnowała z szeroko zakrojonych akcji imigracyjnych - podaje CNN. Rzecznik Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego przekazał BBC, że Bovino nie złożył jeszcze formalnie żadnych dokumentów emerytalnych.
Opracowała Ewa Żebrowska / AM
Źródło: New York Times, NBC News, CNN, BBC
Źródło zdjęcia głównego: Stephen Maturen/Getty Images