Marian K. ps. "Maniek" i Ludwik A. ps. "Lutek" - przywódcy gangu wołomińskiego - zostali zastrzeleni w wolskiej restauracji Gama 31 marca 1999 roku razem z trzema innymi gangsterami. Nigdy wcześniej ani później w jednej gangsterskiej egzekucji w Polsce nie zginęło aż tyle osób.
W lokalu, tyle że w Mikołajkach, zastrzelony został trzy lata później "Klepak" - syn "Mańka", który starał się przejąć schedę po ojcu.
Śledztwo prokuratury
Po latach od zbrodni Prokuratura Krajowa przekazała najnowsze informacje w tej sprawie.
"Śledztwo w tej sprawie w dniu 30 grudnia 2025 r. zostało zakończone decyzją o jego umorzeniu z uwagi na niewykrycie sprawców" - przekazała nam Katarzyna Calów-Jaszewska z Prokuratury Krajowej, wcześniej poinformował o tym portal TVP.info.
Prokurator poinformowała, że zgromadzono obszerny materiał dowodowy, obejmujący między innymi zabezpieczone ślady kryminalistyczne, opinie biegłych, dokumentację oględzin miejsca zdarzenia oraz zeznania świadków.
"Materiał ten pozwolił na odtworzenie przebiegu zdarzenia w jego zasadniczych elementach, w tym sekwencji działań sprawców oraz dynamiki zajścia. Jednocześnie przeprowadzone czynności nie doprowadziły do jednoznacznego ustalenia sprawców przestępstwa. W szczególności materiał osobowy pozostaje rozbieżny co do liczby osób biorących udział w zdarzeniu, a także ich roli" - zaznaczyła Calów-Jaszewska
Przesłuchali świadków i zrekonstruowali zdarzenie
Rzeczniczka Prokuratury Krajowej podkreśliła, że pomimo podjęcia licznych działań w celu weryfikacji tych rozbieżności, w tym ponownych przesłuchań świadków oraz przeprowadzenia eksperckiej rekonstrukcji zdarzenia, "nie uzyskano podstaw do ich jednoznacznego rozstrzygnięcia".
"Zgromadzony materiał dowodowy nie pozwala również na przypisanie odpowiedzialności karnej konkretnym osobom ani na potwierdzenie, aby wskazywane w toku postępowania osoby dopuściły się tego czynu lub zleciły jego wykonanie" - wyjaśniła prokurator.
W konsekwencji, wobec niewykrycia sprawców oraz braku dowodów pozwalających na przedstawienie zarzutów zgodnie z wymogami prawa karnego, śledztwo zostało umorzone.
"Jednocześnie podkreślić należy, że sprawa miała szczególnie skomplikowany charakter, dotyczyła zdarzenia sprzed wielu lat, a pomimo upływu czasu podjęto szeroki zakres czynności zmierzających do jej wyjaśnienia" - zapewniła prokurator.
Przedstawicielka Prokuratury Krajowej zapewniła na koniec, że postępowanie pozostaje w zainteresowaniu organów ścigania, a w przypadku uzyskania nowych dowodów może zostać podjęte na nowo.
Zabójstwo w restauracji Gama
Restauracja Gama mieściła się przy ulicy Wolskiej 38. Według świadków, tego dnia, do lokalu około godziny 13 wszedł mężczyzna, który sprawdził wnętrze, a następnie pod budynek zajechał srebrny Polonez. Z auta wysiadło następnie trzech ubranych na czarno i zamaskowanych mężczyzn. Jak czytamy na policyjnej stronie "Historia i tradycja", byli oni uzbrojeni w dubeltówkę, karabin maszynowy i pistolet. Weszli do środka restauracji, podeszli do stolika i bez słowa zastrzelili siedzących przy nim mężczyzn. Akcja trwała ok minuty, po czym zamachowcy odjechali autem w stronę Wisły, a w bezpiecznej odległości porzucili je i spalili.
Zastrzeleni zostali wołomińscy bossowie: Marian K. ps. "Maniek" vel "Klepak", Ludwik A. ps. "Lutek", Olgierd W. ps. "Łysy", Mariusz Ł. ps. "Piguła" oraz Piotr Ś. ps. "Kurczak". Wszyscy byli notowani przez policję lub podejrzewani o działalność w zorganizowanej grupie przestępczej.
Policja podała, że zaraz po zamachu rozpoczęło się śledztwo, które od początku było utrudnione. Jeden z wystrzelonych pocisków uszkodził rurę od kaloryfera i restauracja wypełniła się wodą. Personalia trzech mężczyzn ze srebrnego Poloneza nigdy nie zostały ustalone. Podejrzewano, że zleceniodawcą egzekucji był Karol S., lecz prokuratura nie zebrała wystarczających dowodów by oskarżyć jego i jego ludzi.