Unijny komisarz do spraw obrony Andrius Kubilius na konferencji w Warszawie ostrzegł, że za pięć lat lub nawet szybciej Rosja może być gotowa i zdolna do zaatakowania jednego lub więcej krajów Unii Europejskiej. - Musimy osiągnąć stan gotowości, który odstraszy Putina - dodał Litwin.
Andrius Kubilius bierze w środę udział w odbywającej się na warszawskiej Cytadeli Konferencji Wysokiego Szczebla - Forum Bezpieczeństwa Unii Europejskiej dotyczącej białej księgi na temat europejskiej obronności.
Powołując się na doniesienia służb wywiadowczych, komisarz wskazał, że Rosja przygotowuje się do wystawienia na próbę artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego jeszcze przed 2030 rokiem.
Strony zgadzają się, że zbrojna napaść na jedną lub więcej z nich w Europie lub Ameryce Północnej będzie uznana za napaść przeciwko nim wszystkim, i dlatego zgadzają się, że jeżeli taka zbrojna napaść nastąpi, to każda z nich, w ramach wykonywania prawa do indywidualnej lub zbiorowej samoobrony, uznanego na mocy artykułu 51 Karty Narodów Zjednoczonych, udzieli pomocy Stronie lub Stronom napadniętym, podejmując niezwłocznie, samodzielnie, jak i w porozumieniu z innymi Stronami, działania, jakie uzna za konieczne, łącznie z użyciem siły zbrojnej, w celu przywrócenia i utrzymania bezpieczeństwa obszaru północnoatlantyckiego.Art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego
"Musimy osiągnąć stan gotowości, który odstraszy Putina"
- Za pięć lat lub nawet szybciej Rosja może być gotowa i zdolna do zaatakowania jednego lub więcej krajów Unii Europejskiej - oświadczył Litwin. Przypomniał niedawną wypowiedź szefowej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, że "aby zapobiec wojnie, musimy przygotować się na jej nadejście". - Musimy osiągnąć stan gotowości, który odstraszy Putina - przekonywał.
Nawiązując do historii Solidarności, komisarz wskazał, że nie ma lepszego miejsca niż Polska, by zacząć budować "europejski ruch solidarnościowy" na rzecz wzmacniania europejskiej obrony i przemysłu obronnego.
Autorka/Autor: momo/akw
Źródło: PAP
Źródło zdjęcia głównego: PAP/Paweł Supernak