|

Kościół lefebrystyczny coraz bliżej?

Nabożeństwo lefebrystów w Econe w Szwajcarii, sierpień 1976
Nabożeństwo lefebrystów w Econe w Szwajcarii, sierpień 1976
Źródło zdj. gł.: GettyImages
Nowa wspólnota wyznaniowa, a w niej kilkadziesiąt kaplic i jeszcze więcej duchownych, którzy rządzą duszami kilkunastu, a może nawet kilkudziesięcioma tysiącami wiernych. Tak może wyglądać - i to już w lipcu tego roku - nowa rzeczywistość w Polsce. Czy w Kościele katolickim dojdzie do potężnej schizmy? - zastanawia się filozof i publicysta Tomasz P. Terlikowski.Artykuł dostępny w subskrypcji

Od kilkudziesięciu lat w cieniu wielkich sporów w Kościele katolickim budowana jest nowa wspólnota. Jej członkowie i twórcy - niezmiennie i nie bez pewnych podstaw prawnych - przekonują, że nie są odrębnym Kościołem, a jedynie "resztką" zachowującą prawdziwą wiarę Kościoła katolików.

Przez lata zbudowali jednak własne zgromadzenie zakonne (o - jak to ujmuje prawo kanoniczne - "nie uregulowanym statusie", co oznacza de facto, że jest nieuznawane przez Watykan), wyświęcili własnych biskupów (żeby móc wyświęcać własnych księży) i prowadzą niezmienną politykę podważania reform Soboru Watykańskiego II, budowania własnych wpływów (także na zewnątrz w głównym nurcie Kościoła) i struktur.

Budowanie fundamentu pod schizmę

Ilu ich jest na świecie? Oficjalne dane dotyczące wiernych świeckich nie są znane, bo oficjalnie świeccy korzystający z posługi Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X są katolikami. Ale można powiedzieć, ilu jest w nich duchownych.

W 2025 roku było to dwóch biskupów, 733 księży, 264 kleryków, 145 braci zakonnych, 250 sióstr zakonnych i 88 oblatek. Ich posługa obejmowała zapewne od 250 do 500 tysięcy katolików w 50 krajach świata. I wiele wskazuje na to, że po latach budowania wpływów i udawanego dialogu z Rzymem właśnie nadszedł czas na stworzenie własnego Kościoła Prawdziwie rzymskokatolickiego. Nikt otwarcie tego nie przyznaje, ale dynamika wydarzeń i następujące po sobie decyzje, to właśnie sugerują.

Pozostało 84% artykułu
Źródło: TVN24+
Czytaj także: