"Ten człowiek jest dobijany". Nawalny w szpitalu, "stan jego zdrowia się pogorszył"

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
pqv,
tas//now,
mtom
Źródło:
PAP, RBK, Kommiersant, Reuters

Służba więzienna Rosji poinformowała o przeniesieniu Aleksieja Nawalnego do szpitala, położonego na terenie kolonii karnej o zaostrzonym rygorze we Włodzimierzu. Adwokat opozycjonisty, któremu udało się odwiedzić Nawalnego w nowym miejscu, oświadczył, że jego klientowi ponownie odmówiono wyboru lekarza i zamierza on kontynuować głodówkę. Kilka osób, które przeżyły atak terrorystyczny na szkołę w Biesłanie w 2004 roku, ogłosiło rozpoczęcie głodówki w geście solidarności z Aleksiejem Nawalnym.

Służba więzienna Rosji poinformowała w poniedziałek, że co prawda stan zdrowia Aleksieja Nawalnego jest według niej zadowalający, a opozycjonista każdego dnia badany jest przez lekarza pierwszego kontaktu - "za zgodą pacjenta przepisano mu terapię witaminową" - to przekazała jednocześnie, że podjęła decyzję o przeniesieniu go do szpitala więziennego.

Nawalnego przewieziono z kolonii karnej w Pokrowie w obwodzie włodzimierskim do szpitala położonego na terenie kolonii karnej o zaostrzonym rygorze we Włodzimierzu. - Stan jego zdrowia się pogorszył - mówił agencji Reutera Aleksiej Lipcer, któremu udało się odwiedzić swojego klienta już w nowym miejscu. Przekazał, że służby więzienne ponownie odmówiły Nawalnemu wyboru lekarza i że zamierza on kontynuować głodówkę, którą rozpoczął pod koniec marca.

OGLĄDAJ NA ŻYWO W TVN24 GO

Z publikowanych wcześniej informacji lekarzy 44-letniego Aleksieja Nawalnego wynika, że stan zdrowia opozycjonisty poważnie się pogorszył po ponad dwóch tygodniach strajku głodowego. Lekarze uważają go za krytyczny. Z opublikowanych przez nich wyników badań można wnioskować, że Nawalny ma problemy z sercem i początki niewydolności nerek.

Czworo medyków, w tym jego osobista lekarka Anastazja Wasiljewa, napisało do władz kolonii karnej w Pokrowie z prośbą o pozwolenie na pilną wizytę u opozycjonisty. W piśmie, które Wasiljewa zamieściła na Twitterze, eksperci stwierdzili, że poziom potasu u Aleksieja Nawalnego jest "krytyczny". "Oznacza to zarówno upośledzenie funkcji nerek, jak i możliwość wystąpienia w każdej chwili poważnych zaburzeń rytmu serca" – wyjaśniono.

Aleksiej Nawalny odbywa karę 2,5 roku więzienia w kolonii karnej w Pokrowie instagram.com/navalny

Jak napisano w liście, posiadanie poziomu potasu we krwi wyższego niż 6,0 milimoli na litr zazwyczaj wymaga natychmiastowego leczenia. Wyniki badań krwi Nawalnego, które otrzymali jego adwokaci, wykazały, że poziom potasu we krwi wynosił 7,1 milimoli. Lekarze zwrócili się do władz kolonii karnej, aby pozwolili im natychmiast zbadać Nawalnego, "biorąc pod uwagę wyniki badań krwi i jego niedawne otrucie".

Aleksander Polupan, który był jednym z lekarzy, którzy leczyli Nawalnego po otruciu nowiczokiem w sierpniu 2020 roku, zamieścił zdjęcie wyników badań krwi i powiedział, że są one "absolutnym wskazaniem", że potrzebuje on pilnej opieki medycznej, bo inaczej "umrze w ciągu najbliższych dni". Do wezwania do działania przyłączyło się również ponad 70 znanych pisarzy, artystów i naukowców, którzy podpisali list wzywający prezydenta Putina do zapewnienia Nawalnemu odpowiedniej opieki medycznej.

"Będą konsekwencje, jeśli pan Nawalny umrze"

Rosjan w sprawie stanu zdrowia Nawalnego ostrzegają Amerykanie. - Poinformowaliśmy władze Rosji, że ponoszą odpowiedzialność za to, co dzieje się z panem Nawalnym, który przebywa w kolonii karnej i że zostaną one rozliczone przez społeczność międzynarodową - oświadczył w stacji CNN Jake Sullivan, doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego prezydenta USA Joe Bidena. - Jeśli chodzi o konkretne środki, jakie byśmy podjęli, to przyglądamy się wielu różnym kosztom, które moglibyśmy nałożyć, ale nie zamierzam w tym momencie ich ogłaszać. Jednak poinformowaliśmy, że będą konsekwencje, jeśli pan Nawalny umrze – powiedział.

- Najpierw ustaliliśmy, razem z Unią Europejską i wieloma podobnie myślącymi demokracjami na całym świecie, które podzielają nasze stanowisko, aby nałożyć sankcje w odpowiedzi na to, co rząd rosyjski zrobił Nawalnemu, w odpowiedzi na użycie przeciwko niemu broni chemicznej, co jest sprzeczne z prawem międzynarodowym – dodał Sullivan.

Prawnik Nawalnego po wyjściu z kolonii karnej we Włodzimierzu SERGEI ILNITSKY/PAP/EPA

Apel Borrella

Rosyjskie władze muszą dać Aleksiejowi Nawalnemu natychmiastowy dostęp do takiej opieki medycznej, do której ma zaufanie. Są odpowiedzialne za bezpieczeństwo i jego zdrowie - oświadczył z kolei szef unijnej dyplomacji Josep Borrell. Jak podkreślił Borrell, "sytuacja Nawalnego jest krytyczna". - Otrzymałem list od współpracowników Nawalnego o jego pogarszającej się sytuacji. W niedzielę wydałem mocne oświadczenie w imieniu całej UE. Dziś otrzymaliśmy informacje, że Nawalny został przeniesiony do szpitala więziennego. Rosyjskie władze muszą umożliwić mu natychmiastowy dostęp do opieki medycznej, do której ma zaufanie - powiedział Borrell.

Przypomniał, że w tej sprawie rozmawiał wcześniej z władzami rosyjskimi i pomimo tego nic się nie zmieniło. - Sytuacja pogarsza się i dziś występujemy ze wspólnym przekazem do władz rosyjskich. Są one odpowiedzialne za bezpieczeństwo Nawalnego, za jego zdrowie - dodał szef unijnej dyplomacji.

Aleksiej Nawalny instagram.com/navalny

Putin "nie zajmuje się zdrowiem" Nawalnego

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow w czasie poniedziałkowego spotkania z dziennikarzami powiedział, że prezydent Władimir Putin nie zajmuje się sprawdzaniem stanu zdrowia opozycjonisty Aleksieja Nawalnego i kontrolowaniem, czy prawa Nawalnego są przestrzegane w kolonii karnej. Pieskow stwierdził, że nie wie nic o tym, by szef państwa "sprawdzał cokolwiek" w tej kwestii, ponieważ Kreml nie zajmuje się "monitorowaniem stanu zdrowia rosyjskich więźniów".

Przekonując, że "on sam nie może przyjąć na wiarę twierdzeń o jakimś krytycznym stanie opozycjonisty", Pieskow mówił, że jego zdaniem większość sygnatariuszy listu w sprawie opozycjonisty "niezbyt dobrze wie, kim jest Nawalny".

Przedstawiciel Kremla uznał też, że wezwania do akcji w obronie Nawalnego w Rosji pochodzą "od pewnych obywateli, którzy mieszkają za granicą". Oznajmił, że są to "prowokacyjne wezwania". Ostrzegł, że demonstracje, które nie otrzymają zgody władz, "automatycznie będą nielegalne". Współpracownicy Nawalnego zapowiedzieli masowe protesty w najbliższą środę. MSW Rosji zaapelowało do Rosjan, by nie brali udziału w nieuzgodnionych z władzami akcjach protestu, również prokuratura generalna w Moskwie ostrzegła przed "niedopuszczalnością naruszenia prawa".

Głos Biesłanu ogłasza głodówkę

W poniedziałek rosyjskie media podały, że kilka osób, które przeżyły atak terrorystyczny na szkołę w Biesłanie w 2004 roku, ogłosiło głodówkę w geście solidarności z Aleksiejem Nawalnym.

Poinformowała o tym Ełła Kiesajewa, współprzewodnicząca organizacji społecznej Głos Biesłanu. - Teraz, gdy zdrowie Nawalnego jest w stanie krytycznym, nie możemy pozostawać z boku. Bardzo martwimy się o niego. Widzimy, jaka jest sytuacja, ten człowiek został wzięty na zakładnika i jest dobijany. Nasze dzieci także były zakładnikami w 2004 roku. Wówczas ich nie uratowano - dodała.

Kiesajewa przekonywała, że ofiary ataku w Biesłanie po tych tragicznych wydarzeniach żądały, by władze poniosły odpowiedzialność i uprzedzały, że "bezkarność poskutkuje nowymi przestępstwami". - Wszystko zaczęło się od Biesłanu i trwa nadal - stwierdziła.

Atak na szkołę w Biesłanie w Osetii Północnej jest jednym z najtragiczniejszych aktów terroru, jakie przeżyła współczesna Rosja. Wiele osób spośród bliskich zabitych i poszkodowanych uważa, że okoliczności tragedii nie zostały należycie wyjaśnione.

Głodówkę w geście solidarności z Nawalnym ogłosił najpierw naukowiec z Moskwy, biolog Nikołaj Formozow. Powiedział on w niedzielę w Radiu Swoboda, że do jego akcji przyłączyło się dotąd ponad 30 osób z Rosji i zagranicy. Niezależna "Nowaja Gazieta" podała, powołując się na portale społecznościowe, że osób tych jest więcej - już około 60.

Autor:pqv, tas//now, mtom

Źródło: PAP, RBK, Kommiersant, Reuters

Źródło zdjęcia głównego: SERGEI ILNITSKY/PAP/EPA

Tagi:
Raporty: