Pamela Bondi w środę stanęła w krzyżowym ogniu pytań podczas ponad pięciogodzinnego przesłuchania w Kongresie. Szefowa Departamentu Sprawiedliwości i prokurator generalna broniła swoich działań związanych między innymi z aferą Jeffreya Epsteina. Politycy z Partii Demokratycznej zarzucają jej chronienie współpracowników przestępcy seksualnego przy jednoczesnym wystawianiu na szwank jego ofiar. Wszystko dlatego, że przez kilka dni od opublikowania milionów stron dokumentów w sprawie Epsteina dane niektórych pokrzywdzonych były jawne.
Wysłuchanie pełne było obelg i krzyków, a według Bondi zadający pytania demokraci próbowali robić "cyrk" oraz odwracać uwagę od dokonań Trumpa. Powoływała się na rosnące wyniki giełdowe za rządów obecnego prezydenta USA i zaciekle broniła go, gdy odtworzone zostało nagranie z uwiecznionymi Trumpem i Epsteinem na jednym z przyjęć.
Manifestacja lojalności
- Donald Trump otacza się osobistościami, które są lojalne, i ona tę lojalność manifestuje - ocenia w rozmowie z TVN24+ amerykanista dr Marcin Fatalski z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Przypomina, że w administracji amerykańskiego prezydenta "nie ma niezależnych i wysoko umocowanych postaci Partii Republikańskiej".