|

Iran po protestach. Raporty: reżim słabszy niż kiedykolwiek

Protest przeciwko władzom Irańskiej Republiki (Barcelona, 3 stycznia 2026 roku)
Protest przeciwko władzom Irańskiej Republiki (Barcelona, 3 stycznia 2026 roku)
Źródło: Marc Asensio/NurPhoto via Getty Images
Z każdą kolejną kulą wystrzeloną w stronę cywilów, irański reżim robi krok w stronę własnego grobu. Jak blisko mu do krawędzi? Według amerykańskich raportów, bliżej niż kiedykolwiek. Ale czy to oznacza już jego rychły koniec, dla TVN24+ wyjaśnia iranista Marcin Krzyżanowski. Artykuł dostępny w subskrypcji

Grupa uderzeniowa amerykańskiego lotniskowca USS Abraham Lincoln jest już na Morzu Arabskim i według nieoficjalnych doniesień właśnie osiągnęła gotowość do ewentualnych działań na terytorium Iranu.

Rosnące obawy o wybuch gorącego konfliktu sprawiły, że doszło nawet do nietypowo przyjaznej rozmowy telefonicznej przywódców dwóch wrogich sobie państw, rywalizujących o miano regionalnych mocarstw - Iranu i Arabii Saudyjskiej. Prezydent Iranu Masud Pezeszkian ostrzegł przed destabilizacją regionu, z kolei saudyjski książę Mohammed Bin Salman podkreślił potrzebę "solidarności" między państwami muzułmańskimi. I zapewnił, że Rijad nie pozwoli, aby jego terytorium lub przestrzeń powietrzna zostały wykorzystane do działań wojskowych przeciwko Teheranowi.

Tymczasem w stronę Iranu miały zostać wysłane kolejne okręty US Navy.

Sytuacja w Iranie

Tak wygląda narastające napięcie w regionie miesiąc po masowych, największych od lat protestach, które wybuchły w całym Iranie. Reżim ajatollahów przypomina dziś rannego psa, który szczerzy zęby i warczy, próbując przekonać, że jest groźny. I wciąż jest, o czym brutalnie przekonali się uczestnicy antyrządowych protestów.

Czytaj także: