Ciężki, ciemnozielony, zapinany na mosiężne guziki płaszcz sięgający łydek wyraźnie odróżniał go od podległych mu agentów, ubranych w polowe mundury, kamizelki kuloodporne i kominiarki. Pewny krok, kamienna twarz i krótko przystrzyżone włosy. "Jakby przyniósł do fryzjera zdjęcie (nazistowskiego oficera - red.) Ernsta Roehma" - to komentarz niemieckiego dziennika "Sueddeutsche Zeitung".
Skojarzeń z faszystowską estetyką - i praktykami - było więcej, także wśród amerykańskich komentatorów.
Za sprawą swojego wizerunku i bezwzględnych metod Greg Bovino stał się twarzą brutalnej walki z nielegalną imigracją.
Operacja Metro Surge
Administracja Donalda Trumpa w nowy rok wkroczyła gwałtownie i bezkompromisowo. Pierwszego stycznia w Minnesocie rozpoczęła się Operacja Metro Surge. To - według amerykańskich mediów - jedno z największych rozmieszczeń federalnych służb porządkowych w historii Stanów Zjednoczonych.
Zadanie? Oczyścić region z "nielegalnych obcych" (ang. illegal aliens), czyli migrantów przebywających w USA niezgodnie z prawem. Dlaczego na celownik wzięto akurat ten region? W stanie zarządzanym przez Tima Walza, demokratę i zagorzałego krytyka Donalda Trumpa (kandydata na wiceprezydenta u boku Kamali Harris) wykryto aferę polegającą na wyłudzaniu w trakcie pandemii COVID-19 publicznych pieniędzy przez członków licznej w Minnesocie somalijskiej społeczności. To główny powód - przynajmniej według oficjalnej narracji Waszyngtonu.