Na Majorce nie ustają protesty mieszkańców, domagających się zmian w podejściu do turystyki na wyspie. W niedzielę pojawili się oni na plaży w jednym z popularnych kurortów, niosąc ze sobą transparenty z hasłem "Okupujmy nasze plaże" i krytykując lokalne władze.
Ponad stu mieszkańców Majorki pojawiło się w niedzielę rano na popularnej plaży w kurorcie Playa de Palma. Pod hasłem "Okupujmy nasze plaże" protestowali tam przeciwko "bierności" władz m.in. w obliczu przeludnienia miejscowych plaż, informują lokalne media. Protestujący przekonują, że są zmuszeni do organizowania kolejnych protestów, ponieważ rząd nie podjął żadnych konkretnych działań w celu złagodzenia skutków nadmiernej turystyki.
Protest na plaży
Mieszkańcy Majorki w ramach niedzielnego protestu spędzili czas na plaży, urządzając wspólne zabawy. Jedna z demonstrantek powiedziała reporterom, że chodzi "po prostu o możliwość cieszenia się niedzielą na plaży, tak, jak mogliśmy to robić kilka lat temu". Inni uczestnicy mówili również o "ukłonie w stronę Majorki z lat 60. i 70." - odnotował hiszpański portal El Diario, pisząc o "okupacji" plaży w Playa de Palma.
ZOBACZ TEŻ: Overtourism: co to jest i jak sobie z tym radzić
Organizator protestu, kolektyw "Mallorca Platja Tour", przekazał, że nie sprzeciwia się turystyce jako takiej, ale modelowi turystyki, który - jak twierdzi - zubaża mieszkańców Majorki. Według kolektywu, obecny model odpowiada za wzrost cen na wyspie, a co za tym idzie niedobór mieszkań oraz fakt, że osoby pracujące na Balearach otrzymują wynagrodzenia, za które nie mogą opłacić czynszu ani kupić własnego domu. Protestujący przekonują na przykład, że chociaż na Majorce występują przerwy w dostawie wody, pola golfowe wciąż są nawadniane.
Protesty na Majorce
Niedzielny protest nie był pierwszym w tym sezonie. Pod koniec lipca kilkanaście tysięcy Majorkańczyków protestowało w Palma de Mallorca, głównym mieście tej wyspy, przeciwko masowemu napływowi turystów. W manifestacji uczestniczyli zarówno przedstawiciele rozmaitych organizacji społecznych i ruchów, w tym aktywiści miejscy i ekologiczni, jak też liczne rodziny. Demonstranci w rozmowie z mediami twierdzili, że masowa turystyka nie tylko wprowadza chaos komunikacyjny na Majorce, ale prowadzi też do niszczenia miejscowej przyrody oraz drastycznego wzrostu kosztów życia.
Uczestnicy lipcowej demonstracji skandowali hasła także nieprzychylne turystom, m.in.: "Wracajcie do domów!", "Nie niszczcie nam wyspy!", "Nadszedł czas, aby przestać", "Kto kocha Majorkę, nie niszczy jej", a także "Oddajcie nam Majorkę!". Na innych przyniesionych przez manifestantów transparentach widniały z kolei napisy, takie jak: "Nie walczymy z turystami, ale z niszczeniem Majorki", "Połóżcie kres turystyce!" oraz "Wasz luksus, nasza męka".
Miesiąc wcześniej hiszpańska żandarmeria wspierana przez policję krajową wylegitymowała grupę kilkudziesięciu mieszkańców Majorki pikietujących z transparentami przy plaży Calo Des Moro na południu wyspy. Część spośród ponad 300 uczestników demonstracji blokowała wówczas turystom dostęp do plaży i wznosiła wrogie okrzyki wobec lokalnych władz. Służby porządkowe potwierdziły niedługo później, że w ostatnich tygodniach podobne akcje protestu przeciwko masowej turystyce odbyły się zarówno na Calo Des Moro, jak i w pobliżu innych plaż Majorki.
Turystyka na Majorce
W 2023 roku zamieszkana przez 900 tysięcy osób Majorka była jednym z głównych kierunków wybieranych przez turystów udających się do Hiszpanii. Do całego kraju przyjechało 85 milionów cudzoziemców, a na balearską wyspę rekordowa dotąd liczba 12,4 miliona osób.
Źródło: ENEX, El Diario, tvn24.pl
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/CATI CLADERA