Jeśli doświadczasz problemów emocjonalnych i chciałbyś/chciałabyś uzyskać poradę lub wsparcie, tutaj znajdziesz listę organizacji oferujących profesjonalną pomoc. W sytuacji bezpośredniego zagrożenia życia zadzwoń na numer 997 lub 112.
Lindsay Clancy zabiła własne dzieci i próbowała popełnić samobójstwo. Jest sparaliżowana. O jej losie próbowali zdecydować przez ostatni tydzień przysięgli, ale ostatecznie nie byli jednomyślni. Przy 11 głosach jej sprzyjających i jednym sprzeciwu - sędzia w piątek wieczorem polskiego czasu zdecydował o unieważnieniu procesu.
Teraz prokuratura musi zdecydować, czy chce szykować się do nowego procesu. Obecny trwał całe tygodnie. Oskarżenie uważa, że kobieta powinna spędzić resztę życia w więzieniu, a obrona - że odpowiednim miejscem jest dla niej szpital psychiatryczny, gdzie będzie miała opiekę.
To, co rozpętało się wokół tej tragedii w mediach społecznościowych, często nie ma jednak z nią nic wspólnego. To okrutna kumulacja. Wojna na emocje - wszystkich ze wszystkimi.
W różnych wariantach znika w tym z pola widzenia sama Clancy, jej były mąż i ojciec dzieci - Patrick, a najczęściej już same dzieci. Za to wielu - komentując proces - grzeje się w świetle kamer smartfonów i opowiada rzeczy, od których włosy jeżą się na głowie.
Gdyby algorytmy social mediów na to pozwoliły, możliwe, że bylibyśmy świadkami jednej z najważniejszych publicznych debat współczesnej Ameryki, bo zaangażowane by w nią było chyba całe społeczeństwo.
Dyskusja dotyczyłaby: problemu depresji poporodowej i innych poważnych, wymagających leczenia stanów lub schorzeń psychicznych, tego, jak kobiety, które niedawno zostały mamami czują się samotne i niesłyszane, kwestii odpowiedniej opieki lekarskiej i psychologicznej, kwestii kontroli farmakologii oraz systemu ubezpieczeń społecznych.
Ale tak nie jest. Algorytmy trudnych pytań nam nie podsuwają.
Proces Lindsay Clancy. Fakty
Oto, co się stało.
Zimą 2023 r. Lindsay Clancy zabiła. Wcześniej mówiła, że ma duże problemy ze zdrowiem psychicznym. Bała się siebie. Nie rozumiała tego, co się dzieje. Odbywała konsultacje lekarskie. Trafiła do renomowanego szpitala. Dostawała wciąż nowe leki. W końcu doszło do tragedii, po której próbowała odebrać sobie życie. Miała wtedy we krwi kilka substancji psychoaktywnych.
Opinie biegłych obrony wskazują, że cierpiąc na zaburzenia psychiczne, po narodzinach trzeciego dziecka doznała też psychozy poporodowej. To ciężkie zaburzenie psychiczne, które dotyka 1-2 kobiet na 1000 i nikt go zawczasu nie rozpoznał. Stało się to później. Adwokaci mówili w trakcie procesu, że to ono spowodowało pojawienie się "głosu w głowie", który kazał jej zabić. Ich zdaniem ogromną rolę odegrały tu "przeklęte leki i fatalna opieka medyczna".
W ciągu czterech miesięcy poprzedzających tragedię kobieta dostała 30 recept na 13 leków. Ma to świadczyć o tym, że próbowała sobie i swojej rodzinie pomóc - że chciała żyć.
Prokuratura zgadzała się, że Clancy miała poważne problemy psychiczne, ale nie przyjmowała wszystkich argumentów. Jej zdaniem zabiła z premedytacją. Śledczy podkreślali, że proces dotyczył samej zbrodni, a nie działania systemu opieki psychiatrycznej w USA.
Ława przysięgłych nie decydowała o tym, czy kobieta zabiła. Nawet obrona przyznaje to bezspornie. Jak nakazuje prawo stanu Massachusetts, wybrani do wydania werdyktu mieli ustalić, czy w chwili zbrodni rozumiała moralne znaczenie swojego działania i może odpowiadać karnie. Nie doszli do porozumienia.
Jej ówczesny mąż - Patrick Clancy - w trakcie procesu mówił wyraźnie: ona nie jest potworem. Opowiadał o trudnościach, jakie mieli. O tym, że wspólnie się bali, a on czasem nie rozumiał, w jakim domu żyje, jak następnego dnia będzie się zachowywała Lindsay. Mówił, że pomagał jej jak umiał.
Dbali o dzieci. Ich dalsza rodzina też kobietę w jakiejś mierze wspiera. Była teściowa jej współczuje. Dodaje, że "skrzywdziła tak wiele osób, że musi za to zapłacić", ale równocześnie czuje ulgę, że to nie rodzina "musi decydować o wymiarze kary".
Gdy się w tę historię wczytać, posłuchać zeznań - widać, że wszyscy ci, których ona dotyczy, mają złamane życie.