"Turystycznego raju nie buduje się kosztem ludzkiego życia" - głosił jeden z transparentów. "Albania nie jest na sprzedaż" - inny.
Nad tłumem unoszą się różowe flamingi. Nie prawdziwe, lecz dmuchane. Choć stawką jest także środowisko, w którym żyją te pierwsze, nie tylko o nie chodzi.
"Rewolucja flamingów" jak w soczewce skupia problemy, które przyniósł Albanii gwałtowny turystyczny boom: walkę o ziemię i dostęp do wybrzeża, rosnące ceny nieruchomości oraz konflikt między mieszkańcami a inwestorami.
Albania dopiero zaczyna jednak mierzyć się z problemami, które inny adriatycki "raj" zna już aż za dobrze.
Pozostało 91% artykułu