TVN24 | Świat

Wolontariusz zatrzymany w związku z pożarem katedry w Nantes został zwolniony z aresztu

TVN24 | Świat

Aktualizacja:
Autor:
akw,
mp/b
Źródło:
Le Parisien, Le Figaro, PAP

Rwandyjski wolontariusz z diecezji Nantes w niedzielę został zwolniony z aresztu po tym, jak dzień wcześniej zatrzymano go w ramach śledztwa w sprawie pożaru w katedrze świętego Piotra i Pawła. Prokurator podkreśla, że na ten moment nie jest on o nic podejrzewany.

W katedrze św. Piotra i Pawła w Nantes w sobotę rano wybuchł pożar. Na miejscu pracowało około stu strażaków, po kilku godzinach ogień udało się ugasić. Dyrektor departamentalnej straży pożarnej generał Laurent Ferlay przekazał tego dnia, że ogień zniszczył kilkusetletnie, barokowe organy i XIX-wieczny obraz.

Wyniki wstępnego śledztwa wskazują, że zlokalizowano trzy źródła ognia. Prokuratura w Nantes poinformowała, że wszczęła dochodzenie w sprawie podpalenia. Prokurator Nantes, Pierre Sennes, zastrzegł, że na razie nie można wyciągnąć żadnych wniosków, a śledztwo może przynieść nowe elementy.

>> Zniszczone witraże i organy w pożarze katedry w Nantes

Wolontariusz zwolniony z aresztu

W dniu pożaru zatrzymany został 39-letni obywatel Rwandy. Prokurator uściślił wtedy, że już na tamten moment nic nie wskazywało, że mężczyzna mógłby być powiązany z popełnieniem czynów przestępczych.

W niedzielę późnym wieczorem prokuratura w Nantes potwierdziła jego zwolnienie z aresztu. - Potwierdzam zwolnienie wolontariusza pracującego w diecezji bez postawienia mu żadnego zarzutu - powiedział agencji AFP prokurator Pierre Sennes. Wcześniej o zwolnieniu mężczyzny z aresztu poinformowała lokalna gazeta "Presse Ocean".

Pochodzący z Rwandy mężczyzna został zatrzymany w sobotę. Adwokat zatrzymanego twierdził, że jego klient nie ma nic wspólnego z pożarem katedry. Mężczyzna był odpowiedzialny za zamknięcie katedry w piątek wieczorem i śledczy zatrzymali go, aby wyjaśnić, jak wykonał swój obowiązek.

Prokurator o "normalnej procedurze"

Według informacji "Le Figaro", rwandyjski uchodźca pracował dla diecezji jako wolontariusz. Dziennik podał, że 39-latka zabrano do policyjnej celi z powodu niespójności w jego grafiku. Miał on być odpowiedzialny za zamknięcie katedry w piątek wieczorem, dzień przed wybuchem pożaru.

- Na tym etapie jest to kwestia weryfikacji. Nic nie pozwala na łączenie go z wybuchem pożaru - podkreślił prokurator Sennes. - Musimy zachować ostrożność co do interpretacji zatrzymania. To normalna procedura - zapewnił.

Dziennikarze "Le Figaro" piszą, że mężczyzna był niezadowolony z powodu nieprzedłużenia mu wizy we Francji. Prokuratura nie potwierdza tych doniesień.

"Bardzo pobożny człowiek"

Z kolei "Le Parisien" informuje, że wolontariusz przybył do Francji kilka lat temu. Dodano, że od kilku miesięcy podlega on obowiązkowi opuszczenia terytorium kraju. - On podjął pewne kroki, aby zdobyć odpowiednie dokumenty - powiedział dziennikowi rektor katedry, ksiądz Hubert Champenois, który zna uchodźcę od około pięciu lat. - Ufam mu jak wszystkim współpracownikom - zapewnił.

Członek wspólnoty katolickiej w Nantes opisuje Rwandyjczyka jako "bardzo pobożnego człowieka", "bardzo zaangażowanego w parafię". Dodał, że pomagał on w wielu parafialnych sprawach, od "pomocy w służbie mszy po zamiatanie i przygotowywanie kwiatów na uroczystości".

Katedra św. Piotra i Pawła w Nantes to gotycka świątynia rzymskokatolicka, której budowa rozpoczęła się w 1434 roku i trwała ponad 400 lat. Pożar świątyni wybuchł nieco ponad rok po tym, kiedy ogień strawił słynną katedrę Notre Dame w Paryżu.

Autor:akw, mp/b

Źródło: Le Parisien, Le Figaro, PAP