Świat

Policja uziemiona, wyścigi odwołane - końska grypa szaleje w Australii

Świat

Aktualizacja:
TVN24Choruje już ponad 400 koni

Epidemia końskiej grypy zmusiła władze Australii do odwołania planowanych na najbliższe dni największych imprez jeździeckich. Grypa komplikuje także działania policji - w Sydney chorują policyjne konie.

Z powodu coraz liczniejszych przypadków grypy wśród koni w całym kraju wprowadzono zakaz przewozu tych zwierząt. Zakaz ma obowiązywać co najmniej do 31 sierpnia. Szczególnie ostre środki wprowadzono w stanie Nowa Południowa Walia, gdzie choruje najwięcej koni. Tam wszystkie imprezy z udziałem koni zostały zawieszone do odwołania. We wtorek podobnie działania zapowiedziały władze innego australijskiego stanu - Queenslandu. Anulowały m.in. największą tego typu imprezę - weekendowe wyścigi w Birdsville, co roku przyciągające tysiące turystów.

Wcześniej w Australii nie zanotowano żadnego przypadku końskiej grypy. Epidemia trwa od zeszłego tygodnia, kiedy stwierdzono pierwsze zachorowania. Obecnie symptomy zarażenia wirusem wykazuje ponad 400 koni. Choroba rozprzestrzenia się bardzo łatwo, ale nie przenosi się na człowieka.

Objawy grypy to gorączka, ból w mięśniach, duszący kaszel i nieżyt górnych dróg oddechowych. Konie o dobrej odporności wracają do zdrowia po miesiącu.

Końska choroba komplikuje działania policji - w Sydney chorują policyjne wierzchowce. We wtorek zdiagnozowano grypę u sześciu zwierząt. W policyjnych stajniach wprowadzono kwarantannę na około osiem tygodni.

Epidemia wśród koni w Sydney i zakaz przewożenia tych zwierząt, wyklucza sprowadzenie konnej policji z innych stanów. To znacznie utrudni pracę siłom bezpieczeństwa w czasie przyszłotygodniowego szczytu APEC - forum Współpracy Gospodarczej Azji i Pacyfiku, który odbędzie się w Sydney.

W spotkaniu w stolicy Australii mają uczestniczyć m.in. prezydenci USA, Rosji i Chin. Australijska policja podała, że z powodu końskiej grypy policyjna kawaleria "nie wejdzie w skład sił prewencyjnych" w czasie szczytu.

jk

Źródło: PAP, BBC, CNN

Źródło zdjęcia głównego: TVN24