Świat

Obama i Castro podali sobie ręce. Symboliczny gest na szczycie w Panamie

Świat


Prezydenci USA oraz Kuby uścisnęli sobie dłonie podczas VII Szczytu Ameryk w Panamie, który rozpoczął się w nocy z piątku na sobotę czasu polskiego - podał Biały Dom.

- Na Szczycie Ameryk prezydenci przywitali się i podali sobie ręce - powiedziała, komentując krótko to wydarzenie, rzeczniczka Rady Bezpieczeństwa Narodowego USA, Bernadette Meehan.

Biały Dom dodał, że prezydenci "nie przeprowadzili konkretnej rozmowy", ale ta jest zaplanowana na sobotę.

USA i Kuba w centrum uwagi

Zdjęcie pokazujące Obamę i Castro opublikował serwis rządu peruwiańskiego. Dopiero potem, gdy fotografia pojawiła się w mediach za oceanem, wydarzenie skomentowała administracja w Waszyngtonie.

Na zdjęciu widać prezydenta USA i prezydenta Kuby stojących w wąskim gronie wraz z innymi dyplomatami.

Obama i Castro po raz ostatni uścisnęli sobie dłonie na pogrzebie zmarłego w 2013 r. prezydenta RPA Nelsona Mandeli.

W sobotę głowy tych dwóch państw mają się spotkać i omówić pierwszy etap normalizacji stosunków, zerwanych po dojściu starszego brata Raula Castro - Fidela do władzy na tej karaibskiej wyspie w 1959 r. i zaprowadzenia tam rządów komunistów. Będą to pierwsze rozmowy między prezydentami USA i Kuby twarzą w twarz od 1956 roku.

Obama przed wylotem do tego kraju powiedział, że "różnice w wielu kwestiach" istniejące między USA i Kubą "są zrozumiałe", ale "takie różnice funkcjonują między różnymi narodami obu Ameryk". Dodał też, że minęły czasu, gdy USA próbowały narzucić swoją "wolę Ameryce Południowej" i szanują systemy polityczne tych krajów.

Obamę na szczycie w Panamie czeka też zapewne krótkie i raczej wymuszone spotkanie z prezydentem Wenezueli Nicolasem Maduro. Maduro chce mu przekazać podpisaną "przez miliony Wenezuelczyków" petycję, w której obywatele jego kraju proszą Obamę o zniesienie sankcji nałożonych na Wenezuelę.

Elity polityczne tego kraju - na czele z Maduro - sympatyzują często ze skrajną lewicą. Waszyngton zarzuca Wenezueli ograniczanie swobód demokratycznych i próby tworzenia systemu dyktatorskiego.

Delegacje z 35 państw

Dwudniowy szczyt, który obraduje pod znakiem zbliżenia Waszyngton-Hawana, "ma wyjątkowy wymiar" - podkreślił sekretarz generalny Organizacji Państw Amerykańskich (OPA) Jose Miguel Insulza.

- Po raz pierwszy w historii przy tym samym stole spotyka się 35 szefów państw i rządów regionu - wyjaśnił, nazywając szczyt "historycznym". Po raz pierwszy uczestniczy w nim właśnie Kuba, która w 1962 r. została wykluczona z OPA.

Prezydent Panamy Juan Carlos Varela chwalił z kolei odwagę i wolę szefów państw i rządów, którzy "odłożyli na bok historyczne spory i szukają rozwiązań, które przyniosą lepsze dni naszym narodom i naszemu kontynentowi".

Autor: adso//tka / Źródło: reuters, pap

Raporty:
Pozostałe wiadomości