Spodziewają się odwetu. Przyjechał szef Centralnego Dowództwa USA

Źródło:
TVN24

Od kilku dni amerykańskie i izraelskie wojska są w stanie najwyższej gotowości - po groźbach Iranu, który zapowiada odwet za zbombardowanie przez Izrael konsulatu w Damaszku. W czwartek do Izraela przyjechał szef Centralnego Dowództwa USA, gen. Michael Erik Kurilla, aby przeprowadzić konsultacje z resortem obrony.

Iran na początku kwietnia oświadczył, że zemści się na Izraelu tuż po nalocie na jego konsulat w syryjskim Damaszku. Zginęło w nim dwóch generałów i pięciu doradców wojskowych z irańskiego Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej. Odpowiedź na atak Izraela zapowiedział także Hezbollah.

Czytaj też: Iran i Hezbollah zapowiedziały zemstę na Izraelu

Gen. Michael Erik Kurilla, szef Centralnego Dowództwa USA, przyjechał w czwartek do Izraela, by przeprowadzić konsultacje z resortem obrony w obliczu groźby "bezpośredniego" irańskiego ataku. Dzień wcześniej Bloomberg napisał, że Iran może uderzyć w izraelskie cele precyzyjnymi rakietami i dronami.

Po ponownej zapowiedzi zemsty ze strony Teheranu niewiadomą kwestią pozostaje "kiedy, a nie czy nastąpi atak Iranu" na Izrael - napisał Bloomberg, powołując się na źródła w administracji USA. W środę w Teheranie najwyższy przywódca kraju ajatollah Ali Chamenei zapowiedział, że Izrael "musi zostać i zostanie ukarany" za atak z 1 kwietnia na irański konsulat w Syrii.

Część analityków cytowanych przez BBC uważa, że Iran nie ma obecnie potencjału militarnego do znaczącej konfrontacji, a bezpośrednie uderzenie Iranu oznaczałoby skokowy wzrost ryzyka znaczącej eskalacji konfliktu. Możliwą alternatywą jest atak za pośrednictwem jednego z klienckich zbrojnych ugrupowań terrorystycznych jak Hezbollah, który od października ubiegłego roku niemal codziennie prowadzi, z Libanu, wymianę ognia z Izraelem - zauważył w czwartek portal BBC.

- Hezbollah ma znacznie większe możliwości niż Hamas i całe terytorium Izraela znajduje się w zasięgu setek tysięcy jego rakiet i pocisków - powiedział brytyjskiemu portalowi Joe Buccino, były dyrektor ds. komunikacji w Centralnym Dowództwie armii USA.

Siły amerykańskie w stanie najwyższej gotowości

Od kilku dni siły amerykańskie i izraelskie w regionie zostały postawione w stan najwyższej gotowości. W zeszłym tygodniu Izraelskie Siły Obronne odwołały urlopy żołnierzy służących w jednostkach bojowych i powołały rezerwistów do wzmocnienia jednostek obrony powietrznej, przypomniał portal.

Prezydent USA Joe Biden powiedział w środę, że amerykańskie zaangażowanie "w bezpieczeństwo Izraela przed zagrożeniami ze strony Iranu i jego sojuszników jest niewzruszone". - Zrobimy wszystko, co w naszej mocy, aby chronić bezpieczeństwo Izraela - oświadczył Biden.

W rozmowie z katarskim portalem Al Dżazira amerykański urzędnik przekazał, że gdyby Iran zaatakował, to siły USA mogłyby pomóc w zestrzeleniu rakiet i dronów. Jego zdaniem USA nie wykluczyły również podjęcia wspólnej akcji z Izraelem przeciwko Republice Islamskiej lub jej sojusznikom, jeśli zaatakowaliby państwo żydowskie.

Apele o "deeskalację"

W obliczu narastającego napięcia półoficjalna irańska agencja informacyjna Mehr poinformowała w środę późnym wieczorem, że Iran zawiesił od północy czasu lokalnego cały ruch lotniczy nad stolicą z powodu "ćwiczeń wojskowych". Jednak po kilkunastu minutach usunęła tę informację ze swojego oficjalnego kanału na platformie X, a w kolejnych postach wręcz zaprzeczyła, jakoby opublikowała jakiekolwiek tego typu wiadomości.

Jak twierdzi BBC, wysłannik USA na Bliski Wschód Brett McGurk zwrócił się do szefów dyplomacji rządów państw arabskich - Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Kataru i Iraku - z prośbą o zaapelowanie do Iranu o "deeskalację". Ministrowie spraw zagranicznych zrealizowali tę prośbę, poinformowało BBC, powołując się na anonimowe źródła w rządzie USA.

Także Rosja - poinformował Reuters - zwróciła się do państw Bliskiego Wschodu z apelem o "wykazanie się powściągliwością". Podczas czwartkowej konferencji prasowej rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow podkreślił, że to ważne, by "nie doprowadzić do całkowitej destabilizacji sytuacji w regionie, który nie jest wzorem stabilności i przewidywalności". Tego samego dnia rosyjskie MSZ ostrzegło obywateli, by nie podróżowali na Bliski Wschód, "zwłaszcza do Libanu, Izraela i na terytoria palestyńskie".

Najwyższy przywódca Iranu - podsumował emigracyjny portal Iran International - "stanął przed dylematem, czy eskalować konflikt, ryzykując poważne konsekwencje w obliczu izolacji i kryzysu gospodarczego Iranu, czy też nic nie robić i stracić wiarygodność wśród swoich zwolenników w kraju i regionie".

Autorka/Autor:ek//mrz

Źródło: TVN24