W poniedziałek zachodnią Kolumbię nawiedziło trzęsienie ziemi o magnitudzie 7,4. Według agencji Reuters zginęło ponad 250 osób. Środa jest kolejnym dniem akcji poszukiwawczo-ratowniczej. Służby wciąż mają nadzieję na odnalezienie ocalałych.
W Cali runął pięciopiętrowy budynek La Torres del Limonar. Jego mieszkańcy i sąsiedzi uciekli na ulicę. - Niektórzy w piżamach lub koszulach nocnych, jedni płakali, inni byli w szoku - opowiadał CNN mieszkający w mieście Brian Osorio Zuluaga.
To właśnie on, stojąc przy gruzach zawalonego bloku, wychwycił ze zgiełku cichy odgłos, jakby szept. Gdy poprosił ludzi o ciszę, usłyszeli: - Tak, jestem. Jestem z dzieckiem.
Osorio i kilku innych mężczyzn zaczęli odrzucać z tego miejsca gruz rękami. Wspólnie odsunęli ciężką betonową płytę. I wtedy zobaczyli główkę dziecka. - Wyglądała na siną, bo dziecko nie mogło oddychać - opowiadał Osorio w rozmowie z CNN.
Na nagraniu z niezwykłej akcji ratunkowej widać, jak pokryte warstwą pyłu niemowlę jest ostrożnie wyciągane z rumowiska. Obok leży mężczyzna z zakrwawioną ręką, wciąż na wpół uwięziony pod betonową płytą.
Osorio opowiadał, że podano mu niemowlę, chłopca, a potem policjanci zabrali je do karetki. Następnie uratowano uwięzionego pod gruzami mężczyznę.
Brian Osorio Zuluaga podkreśla, że odwaga wszystkich, którzy rzucili się na pomoc, pozwoliła ocalić życie zarówno mężczyźnie, jak i dziecku. - W jedności siła, bo żaden człowiek nie byłby w stanie sam odrzucić tego gruzu - podkreślił.