W piątek parlament Japonii przyjął nowelizację prawa o dworze. Jej celem jest złagodzenie zasad sukcesji tronu w obliczu zmniejszania się rodziny cesarskiej. BBC zauważa, że to największa od dziesięcioleci reforma japońskiego systemu cesarskiego.
Jakie przepisy wprowadzono?
Na mocy ustawy rodzina cesarska będzie mogła adoptować bezdzietnych kawalerów powyżej 15. roku życia z dawnych gałęzi rodu, które utraciły arystokratyczny status po II wojnie światowej. Adoptowany mężczyzna ma pełnić jedynie funkcję "pośrednika" - sam nie zyska prawa do tronu, ale jego synowie już tak.
Co więcej, księżniczki poślubiające mężczyzn ze sfer niearystokratycznych zachowają swój status, choć ich mężowie i dzieci nie wejdą do rodziny cesarskiej. Dotychczas kobiety musiały w takiej sytuacji zrzekać się tytułów - tak postąpiła księżniczka Mako w 2021 roku.
Na tronie nadal tylko mężczyźni
Nadal jednak kobiety nie zyskały prawa do objęcia tronu, i to pomimo szerokiego poparcia społecznego dla takiej zmiany. Od 1947 roku sukcesja przebiega wyłącznie w linii męskiej. Oznacza to, że 24-letnia księżniczka Aiko, jedyne dziecko obecnego cesarza, nadal nie kwalifikuje się do objęcia tronu. Tymczasem według sondażu dla gazety "Mainichi Shimbun", przeprowadzonego w czerwcu, ponad 70 procent Japończyków widziałoby na stanowisku cesarza kobietę.
Japonia ma najstarszą na świecie monarchię dziedziczną, której rodowód, jak się uważa, sięga ponad 2600 lat. W 16-osobowej rodzinie cesarskiej jest obecnie jednak tylko pięciu mężczyzn. Obecny cesarz, 66-letni Naruhito, wstąpił na Chryzantemowy Tron w 2019 roku. Pierwszym w kolejności do tronu jest jego młodszy brat, 60-letni Akishino. Kolejny w linii jest 19-letni syn Fumihito, książę Hisahito.
W zeszłym roku Hisahito został pierwszym od 40 lat członkiem rodziny cesarskiej, który osiągnął pełnoletniość. Ostatnią osobą uprawnioną do tronu jest 90-letni wuj cesarza. Jak zauważa BBC, jeśli Japończycy nie zmieniliby prawa, linia sukcesji mogłaby zostać przerwana, o ile książę Hisahito nie miałby syna.
Japońskie media zauważają, że koalicja rządząca pod przewodnictwem premier Sanae Takaichi spotkała się z krytyką ze strony opozycji za wyraźne dążenie do utrzymania tradycji sukcesji wyłącznie w linii męskiej.