TVN24 | Świat

Kamienie kontra gumowe kule, ranne kobiety i dziecko. "Każdego dnia dochodzi do starć. Każdego dnia są kłopoty"

TVN24 | Świat

Autor:
momo/dap
Źródło:
Guardian, Reuters

W sobotę, kolejną noc z rzędu, w pobliżu Starego Miasta w Jerozolimie doszło do starć Palestyńczyków z izraelską policją. W zamieszkach rannych zostało co najmniej 80 osób, w tym roczne dziecko, a 14 poszkodowanych trafiło do szpitala - podał Palestyński Czerwony Półksiężyc. Policja przekazała, że ranny odniósł także jeden z funkcjonariuszy. 

Do incydentów doszło w sobotę wieczorem podczas muzułmańskiego święta Lajlat al-Kadr (zwanego również Nocą Siły lub Nocą Przeznaczenia) w rejonach Sheikh Jarrah i Bab al-Zahra we Wschodniej Jerozolimie. Gorąco było także przy Bramie Damasceńskiej, prowadzącej do dzielnic chrześcijańskiej i muzułmańskiej na terenie starego miasta.

OGLĄDAJ TVN24 W INTERNECIE NA TVN24 GO >>>

"Zobaczcie, jak oni do nas strzelają. Jak możemy normalnie żyć?"

W dzielnicy Sheikh Jarrah demonstranci rzucali kamieniami w funkcjonariuszy izraelskich sił bezpieczeństwa, na co ci odpowiadali siłą. W ruch poszły pałki, gumowe kule, granaty ogłuszające, a także armatki wodne. Protest ostatecznie udało się rozproszyć. Wcześniej policja blokowała autobusy wiozące pielgrzymów, zmierzających na modlitwy do Jerozolimy - informuje "Guardian". 

- Nie chcą, żebyśmy się modlili. Codziennie mają miejsce walki, każdego dnia dochodzi do starć. Każdego dnia są kłopoty - mówił 27-letni Mahmoud al-Maruba, przemawiając przed Bramą Damasceńską. Wskazując na izraelskich policjantów dodał: - Zobaczcie, jak oni do nas strzelają. Jak możemy normalnie żyć?

Palestyński Czerwony Półksiężyc podał, że co najmniej 80 Palestyńczyków zostało rannych, w tym roczne dziecko. Wśród pobitych demonstrantów były także kobiety. Na zdjęciach agencyjnych widać uczestniczkę protestów z zakrwawioną twarzą. Według policji jeden z funkcjonariuszy doznał urazu głowy.

"Prawo do demonstracji będzie szanowane, ale publiczne zamieszki spotkają się z siłą"

Palestyńskie władze szacują, że sobotnie nocne modlitwy w meczecie Al-Aksa w Jerozolimie, trzecim najświętszym miejscu islamu, zgromadziły około 90 tysięcy ludzi. Do sobotnych zamieszek doszło dzień po starciach w pobliżu świątyni, w których rannych zostało ponad 200 Palestyńczyków i 17 funkcjonariuszy policji.

Szef miejscowej policji Koby Shabtai powiedział, że po piątkowych zamieszkach, w których rannych zostało 17 funkcjonariuszy, tym razem zdecydował się wysłać do Jerozolimy więcej oddziałów.

Jak pisze "Guardian", Palestyńczycy szykują się do kontynuowania protestów w kolejnych dniach. - Prawo do demonstracji będzie szanowane, ale publiczne zamieszki spotkają się z siłą i nie będą tolerowane. Wzywam wszystkich do odpowiedzialnego i powściągliwego zachowania - zaapelował Shabtai.

Napięcia w Jerozolimie w ostatnim czasie gwałtownie wzrosły. Palestyńczycy skarżą się na represyjne restrykcje podczas świętego muzułmańskiego miesiąca - Ramadanu. Sytuację dodatkowo zaognia oczekiwanie na orzeczenie sądu w sprawie eksmisji czterech palestyńskich rodzin ze spornych terenów w Jerozolimie Wschodniej. Do ich ziemi prawa roszczął sobie żydowscy osadnicy. Spór prawny w tej sprawie trwa od lat. 

Starcia w Strefie Gazy

Jak podaje agencja Reutera, tego samego dnia setki protestujących zgromadziły się w palestyńskiej Strefie Gazy wzdłuż granicy z Izraelem. Izraelskie wojsko podało, że tłumy demonstrantów rzucały w żołnierzy płonącymi oponami i petardami.

Wojsko podało także, że kontrolujący Strefę Gazy palestyński Hamas wystrzelił w stronę Izraela co najmniej jedną rakietę. Jak dodano, wylądowała na "otwartej przestrzeni". Strona izraelska zapowiedziała, że w związku ze wzrostem napiecia, wzmacnia obecność militarną na spornym Zachodnim Brzegu Jordanu oraz w Strefie Gazy.

"Pozdrawiamy ludzi z Al-Aksy, którzy przeciwstawiają się arogancji syjonistów i wzywamy naszych ludzi w Palestynie do wsparcia naszych braci wszelkimi środkami" - napisał na Twitterze przywódca Hamasu, Moussa Abu Marzouk.

Przedstawiciel władz Autonomii Palestyńskiej, cytowany przez Reutera, przekazał, że Egipt prowadzi mediacje między stronami konfliktu, by zapobiec dalszej eskalacji przemocy. Jak dodał, sobotnie zamieszki były mniej gwałtowne niż te, które miały miejsce w piątek.

Autor:momo/dap

Źródło: Guardian, Reuters