Jechali pod prąd autostradą. Pięciu nastolatków nie żyje

GettyImages-2290183536
Policja w Irlandii. Wideo archiwalne
Źródło wideo: Reuters Archive
Źródło zdj. gł.: Niall Carson/PA Images/Getty Images
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Pięciu nastolatków, w tym 17-latek o polsko brzmiącym nazwisku, zginęło jadąc pod prąd autostradą w Irlandii. Wypadek wstrząsnął opinią publiczną, a premier Micheal Martin potępił nieodpowiedzialne i niebezpieczne zachowania na drogach. Cztery poszkodowane osoby, w tym siedmioletni chłopiec, walczą o życie w szpitalu.

Do tragicznego w skutkach wypadku drogowego doszło w niedzielę po południu na autostradzie M9 w hrabstwie Kildare w środkowo-wschodniej Irlandii. Pięciu nastolatków, którzy jechali samochodem pod prąd, wjechało z dużą prędkością w inny pojazd, w wyniku czego zginęli na miejscu, a cztery osoby z uderzonego przez nich auta są ciężko ranne.

Policja na miejscu wypadku
Policja na miejscu wypadku
Źródło zdjęcia: Niall Carson/PA Images/Getty Images

Co wiadomo o wypadku na irlandzkiej autostradzie

Media ujawniły personalia młodych ludzi, którzy stracili życie w wyniku zderzenia. Z publikacji wynika, że w samochodzie jadącym pod prąd był jeden 18-latek, trzech 17-latków i 15-latek. Jeden z nich - 17-latek z Limerick - miał polskobrzmiące nazwisko.

Wśród rannych z drugiego samochodu są trzy siostry i siedmioletni syn jednej z nich. Stan dwóch kobiet jest poważny, a trzeciej kobiety i chłopca krytyczny - przekazał we wtorek portal RTE. Według mediów kobiety wraz z dzieckiem jechały na lotnisko, skąd miały wylecieć na ślub do Wielkiej Brytanii.

Jak napisał we wtorek "The Irish Times" samochód, którym poruszali się nastolatkowie, nie był zarejestrowany na żadnego z nich, ani też żadnego z członków ich rodzin. Początkowo podejrzewano, że mógł być skradziony, jednak obecnie policja uważa, że mógł zostać kupiony na początku miesiąca, nie zmieniono jednak danych rejestracji pojazdu. Według tego samego portalu około godzinę przed wypadkiem policjanci próbowali bezskutecznie zatrzymać pojazd. "Policja uważa, że ​​samochód zjechał na niewłaściwą stronę autostrady M9, ponieważ kierowca próbował uniknąć funkcjonariuszy i prawdopodobnie wiedział, że radiowozy nie będą mogły ich ścigać, jeśli będą jechać pod prąd" - czytamy w "The Irish Times".

Media o poleceniu zaprzestania pościgu

Opisujące wypadek media zwracają uwagę na jeszcze jeden wątek - uprawnienia policji. W rozmowie ze stacją BBC przedstawiciele Garda Representative Association (GRA), stowarzyszenia reprezentującego interesy policjantów informowali, że funkcjonariusze otrzymali polecenie zaprzestania pościgu za samochodem jadącym pod prąd autostradą. "Nasi policjanci drogowi, których specjalnością jest patrolowanie dróg, nie mają przeszkolenia w zakresie pościgów" - powiedziała stacji Tara McManus, zastępczyni sekretarza generalnego GRA. Tymczasem, jak dodała, ​​funkcjonariusze mogą ponieść poważne konsekwencje osobiste, jeśli podejmą działania bez odpowiedniego przeszkolenia.

Inny przedstawiciel stowarzyszenia, John Joe O’Connell, powiedział w poniedziałek stacji RTE, że grupy młodzieży wykorzystują platformy społecznościowe do "prześcigania się" między sobą, filmując swoje interakcje z policją i celowo prowokując pościgi. Wyjaśnił, że jeżdżą oni pod prąd po drogach szybkiego ruchu, ponieważ policja ma wytyczne, by nie ścigać pojazdów w sytuacjach wysokiego ryzyka.

Policjanci apelują o przyspieszenie szkoleń w tym zakresie, a władze zapowiadają w mediach zmianę przepisów dotyczących pościgów.

Premier zabrał głos po wypadku

Był to drugi podobny wypadek w krótkim czasie. W poprzedni weekend na autostradzie w pobliżu Dublina jadący pod prąd samochód spowodował zderzenie czołowe, w wyniku czego rannych zostało dziewięć osób. Według policji jednym z pojazdów jechało ośmiu nastolatków - przypominają irlandzkie media.

"To już drugi przerażający wypadek, jaki widzieliśmy na naszych drogach w ciągu zaledwie kilku dni, spowodowany lekkomyślną jazdą samochodu poruszającego się po niewłaściwej stronie autostrady, co stanowi zagrożenie dla życia niewinnych użytkowników dróg" - czytamy w oświadczeniu premiera Martina. "Szokujące, że w niektórych przypadkach robi się to dla lajków w mediach społecznościowych (...) Nie możemy tolerować tego lekkomyślnego zachowania, które ostatnio obserwujemy na naszych drogach. To musi się skończyć" - podkreślił irlandzki premier.

Dzień wcześniej komisarz irlandzkiej policji Justin Kelly również potępił takie praktyki, które określił jako "nieodpowiedzialne i niebezpieczne". - To, co sprawia, że to lekkomyślne zachowanie jest jeszcze bardziej oburzające, to fakt, że w niektórych przypadkach motywuje je chęć zdobycia popularności w mediach społecznościowych, bez żadnego uwzględnienia potencjalnie katastrofalnych konsekwencji dla innych osób lub dla samych sprawców - powiedział Kelly.

Redagował AM

Źródło: PAP, RTE, The Irish Times, BBC, tvn24.pl
Czytaj także: