Charles Kushner został wezwany do MSZ na poniedziałek wieczorem, a zwrócił się o to szef francuskiej dyplomacji Jean-Noel Barrot. Strona francuska chciała wyrazić protest przeciw komentarzom władz amerykańskich na temat zabójstwa w Lyonie aktywisty skrajnej prawicy.
Agencja AFP - powołując się na źródło dyplomatyczne - podała, że ambasador USA wyjaśnił nieobecność zobowiązaniami osobistymi i że reprezentował go przedstawiciel ambasady.
Wówczas MSZ Francji oświadczyło, że "wobec wyraźnego braku zrozumienia podstawowych oczekiwań misji ambasadora, mającego zaszczyt reprezentować swój kraj", minister Barrot "zażądał, by nie miał on już bezpośredniego dostępu do członków rządu Francji".
Ministerstwo zaznaczyło też, że "jest oczywiście możliwe, by ambasador Kushner wypełniał swą misję" i odwiedzał MSZ w celu dialogu dyplomatycznego, który pozwoliłby "łagodzić zadrażnienia, jakie mogą się wydarzać w przyjaznych stosunkach istniejących od 250 lat".
Ambasador zadzwonił do szefa MSZ. Co ustalono?
Jak podała agencja Reuters - powołując się na źródło z otoczenia francuskiego ministra - Kushner zadzwonił we wtorek do Barrota i powiedział, że nie chce ingerować w publiczną debatę. Potwierdził również przyjaźń między Francją a USA. "Minister i ambasador uzgodnili, że spotkają w najbliższych dniach, aby kontynuować prace nad zacieśnieniem dwustronnych stosunków, które w tym roku obchodzą 250. rocznicę" - dodało źródło.
Później ambasada USA w Paryżu potwierdziła, że ambasador i szef MSZ odbyli "szczerą i przyjazną rozmowę, potwierdzając wspólne zaangażowanie na rzecz współpracy - wraz z innymi ministrami i przedstawicielami Francji - nad wieloma kwestiami dotyczącymi Stanów Zjednoczonych i Francji". Przypomniano, że w 2026 roku USA i Francja obchodzą 250. rocznicę nawiązania stosunków dyplomatycznych.
Wcześniej w rozmowie z radiem FranceInfo Barrot powiedział, że jeśli Kushner przedstawi "wyjaśnienia", to "naturalnie odzyska dostęp do członków rządu".
Minister powiedział też, że decyzja ambasadora o niestawieniu się na poniedziałkowe spotkanie "wpłynie na jego zdolność do pełnienia misji" we Francji, natomiast "w niczym nie wpłynie na relacje między Francją i Stanami Zjednoczonymi".
Ambasador USA wezwany po komentarzu w sprawie śmierci aktywisty
Ambasador został wezwany po tym, gdy Biuro Antyterrorystyczne Departamentu Stanu USA skomentowało na portalu X śmierć 23-letniego Quentina Deranqu'a, który zginął w bójce w Lyonie.
W komentarzu administracja USA oświadczyła, że "radykalna lewica rośnie w siłę, a jej rola w śmierci Quentina Deranque'a pokazuje, jak duże zagrożenie stwarza dla bezpieczeństwa publicznego".
23-letni aktywista został pobity 12 lutego przez zamaskowanych sprawców podczas bójki, do której doszło w Lyonie po wystąpieniu działaczki skrajnie lewicowej partii Francja Nieujarzmiona (LFI) Rimy Hassan na tamtejszej uczelni. Deranque, którego część mediów określa jako neonazistę, przyjechał do Lyonu, by ochraniać skrajnie prawicową feministyczną grupę Nemesis, protestującą przeciwko wystąpieniu Hassan. 14 lutego zmarł od zadanych mu obrażeń.
O zabicie 23-letniego Deranque'a podejrzewani są członkowie skrajnie lewicowej grupy o nazwie Młoda Gwardia, zdelegalizowanej w 2025 roku. Śledczy nie ustalili bezpośredniego związku między LFI i wydarzeniami w Lyonie. Śledztwem dotyczącym "współudziału poprzez podżeganie" objęty jest Jacques-Elle Favrot, asystent parlamentarny posła LFI, Raphaela Arnaulta.
Kolejny raz nie stawił się w MSZ Francji
Ambasador Kushner był już wzywany do MSZ Francji latem ubiegłego roku z powodu listu, który skierował do prezydenta Emmanuela Macrona, zawierającego ocenę antysemityzmu we Francji. Wówczas ambasador też nie stawił się w MSZ - ze względu na nieobecność w Paryżu - i był reprezentowany przez przedstawiciela amerykańskiej placówki.
Charles Kushner, biznesmen i magnat z branży nieruchomości, jest ambasadorem USA w Paryżu od lata 2025 roku. Prywatnie jest ojcem Jareda Kushnera, męża Ivanki Trump, czyli córki prezydenta USA Donalda Trumpa.
Opracowała Justyna Sochacka/ft