Rząd Wenezueli oskarżył w sobotę Stany Zjednoczone o atak na instalacje cywilne i wojskowe w kraju oraz poinformował, że wenezuelski przywódca Nicolas Maduro ogłosił w kraju stan wyjątkowy. W sobotę około godz. 2 nad ranem czasu lokalnego (godz. 7 w Polsce) w stolicy Wenezueli, Caracas, słychać było kilka eksplozji i nisko przelatujące samoloty - wynika z relacji mediów i mieszkańców miasta publikowanych w internecie.
Jakie cele zaatakowano?
W TVN24 połączyliśmy się z Justyną Zuń-Dalloul, polską dziennikarką przybywającą w Caracas.
Jak przekazała, zaatakowana została stolica Wenezueli oraz trzy inne regiony. - Były eksplozje w bazie wojskowej Fuerte Tiuna - relacjonowała. To główna baza militarna w Caracas i jedna z najważniejszych w kraju. Znajdują się tam m.in. siedziba Ministerstwa Obrony oraz dowództwo armii. - Tam ma siedzibę również prezydent Maduro - dodała Zuń-Dalloul.
Jak mówiła, zaatakowano także lotniska, w tym lotnisko wojskowe La Carlota w Caracas oraz lotnisko w stanie Miranda, w miejscowości Higuerote. Dodała, że zaatakowany został także stan La Guaira, gdzie znajduje się międzynarodowe lotnisko Maiquetia oraz główny port morski kraju.
"Czuć zapach eksplozji"
- (W Caracas - red.) było widać eksplozje, wybuchy. (...) Ogłoszono stan wyjątkowy na 30 dni, no i oczywiście obronę kraju - relacjonowała Polka w rozmowie z TVN24.
Powiedziała, że mieszkańcy przygotowują zapasy wody. - W niektórych dzielnicach już nie ma światła. W dzielnicy, w której ja mieszkam, jest spokojnie, nie ma żadnego ruchu na ulicach. W powietrzu unosi się zapach po wybuchach - opisywała.
Przyznała, że nie było to działanie zaskakujące, bo napięcia na linii USA-Wenezuela trwają już od lat. W ostatnich miesiącach Donald Trump zaostrzył politykę wobec kraju, rządzonego przez Nicolasa Maduro.
Autorka/Autor: momo
Źródło: TVN24
Źródło zdjęcia głównego: PAP/EPA/MIGUEL GUTIERREZ