Żyją w lęku, bez lekarstw i ogrzewania. Ukraina w poważnym kryzysie zdrowotnym

24708331
Trudna sytuacja w Kijowie. Brakuje ogrzewania, prądu, wody
Źródło wideo: TVN24
Źródło zdj. gł.: PAP/Vladyslav Musiienko
Liczba ataków na ukraiński system ochrony zdrowia wzrosła o niemal 20 procent w 2025 roku w porównaniu z rokiem poprzednim, wynika z najnowszego komunikatu Światowej Organizacji Zdrowia (WHO). - Wypalenie po czterech latach wojny jest ogromne - a zapotrzebowanie na opiekę zdrowotną nigdy nie było większe - zwraca uwagę dr Jarno Habicht, przedstawiciel organizacji w Ukrainie.
Kluczowe fakty:
  • Nasi lekarze codziennie walczą o życie osób cierpiących z powodu ataków rosyjskich - mówił w grudniu ukraiński minister zdrowia.
  • Okazuje się, że coraz częściej życie medyków również jest zagrożone, nawet daleko od frontu.
  • Z czym na co dzień muszą mierzyć się pracownicy ochrony zdrowia i pacjenci w Ukrainie?
  • Kryzys, o którym informuje WHO, dotyczy różnych aspektów zdrowia - także psychicznego i chorób serca.
  • Więcej informacji na tematy zdrowotne znajdziesz tutaj.

Od początku pełnoskalowej wojny WHO udokumentowała co najmniej 2881 ataków na opiekę zdrowotną w Ukrainie. Zginęło w nich 233 pracowników służby zdrowia i pacjentów, a 930 zostało rannych.

Tylko w 2025 r. zniszczono lub uszkodzono blisko 200 placówek medycznych, a od początku wojny - ponad 880 - wynika z danych UNICEF-u.

Jak informuje WHO, najbardziej dramatyczny był trzeci kwartał roku 2025 roku - w 184 atakach zginęło 12 osób, a 110 medyków i pacjentów zostało rannych. Trzykrotnie, w porównaniu z 2024 roku, wzrosła liczba ataków na magazyny medyczne, co przekłada się na dostawy sprzętu i leków.

"Najważniejsi są ludzie"

- W tej wojnie szpitale stały się frontem - mówiła podczas wizyty w Polsce w grudniu 2025 r. doradczyni ministra zdrowia Ukrainy Iryna Mykychak. Podkreślała, że medycyna nie opiera się na budynkach i drogim sprzęcie, tylko na ludziach.

Mykychak podzieliła się doświadczeniami strony ukraińskiej podczas konferencji na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Pisaliśmy o tym w tvn24.pl.

O tym, z jakimi wyzwaniami wiąże się zarządzanie systemem ochrony zdrowia w czasie wojny mówił też w zaprezentowanym tam nagraniu Wiktor Laszko, minister zdrowia Ukrainy.

- Nasi lekarze codziennie walczą o życie osób cierpiących z powodu ataków rosyjskich. (…) Polska należy do trójki państw, które przyjęły najwięcej naszych pacjentów - zaznaczył w wystąpieniu.

Jak tłumaczył, około 80 proc. wszystkich rannych wymaga wysokospecjalistycznej pomocy. - Leczenie to często wieloetapowe operacje, trwające ponad 10 czy nawet 20 godzin. Wyzwaniem jest dla nas zwalczanie infekcji odpornych na działanie antybiotyków - mówił.

To bez wątpienia bardzo trudne, gdy dochodzi do bezpośrednich ataków na szpitale i elektrownie, skutkiem czego brakuje np. energii elektrycznej.

"To niszczycielski cykl"

Tegoroczna zima bez wątpienia również przyczyniła się do pogorszenia stanu zdrowia nie tylko pacjentów, ale w ogóle mieszkańców Ukrainy.

Według oceny WHO, przeprowadzonej w grudniu 2025 roku, 59 proc. osób na obszarach "pierwszej linii" określiło swoje zdrowie jako słabe lub bardzo złe, w porównaniu do 47 proc. w obszarach poza linią frontu.

W wyniku ataków na infrastrukturę energetyczną miliony ludzi pozostaje bez prądu, wody i ogrzewania. W styczniu 2026 roku rosyjski atak na Kijów pozbawił ciepła prawie 6 tys. budynków, a około 600 tysięcy mieszkańców zostało zmuszonych do ucieczki ze stolicy.

- To, co obserwujemy w Ukrainie, to niszczycielski cykl. Gdy zostaje uszkodzony węzeł cieplny, tysiące domów traci ogrzewanie w ciągu kilku godzin. W temperaturze minus 20 stopni Celsjusza woda w rurach zamarza, rury pękają, pokrywając wnętrza budynków lodem. Podejmowane są naprawy, ale wraz z następnym atakiem wszystko zaczyna się od nowa. (…) Wypalenie po czterech latach wojny jest ogromne - a zapotrzebowanie na opiekę zdrowotną nigdy nie było większe - stwierdził dr Jarno Habicht, przedstawiciel WHO w Ukrainie.

Jak wskazał, trudno o odpowiednią rekonwalescencję, gdy matki po porodzie, pacjenci po urazach lub zawałach serca oraz osoby po poważnych operacjach nowotworowych, wracają do zimnych mieszkań bez prądu i bieżącej wody.

Rosnące potrzeby

Dr Hans Henrie P. Kluge, dyrektor regionalny WHO na Europę, zwraca uwagę, że poważny kryzys dotyka różnych aspektów zdrowia Ukraińców.

Według niego potrzeby zdrowia psychicznego są ogromne:

  • 72 proc. ankietowanych doświadczyło lęku lub depresji w ciągu ostatniego roku, a mimo to tylko jedna na pięć szukała pomocy;
  • choroby sercowo-naczyniowe gwałtownie się nasilają;
  • co czwarty Ukrainiec doświadcza niebezpiecznie wysokiego ciśnienia krwi. A 8 na 10 osób zgłasza, że nie ma dostępu do potrzebnych leków.

- To nie abstrakcja - to pacjent kardiologiczny, który nie może znaleźć leków na nadciśnienie, człowiek po amputacji czekający miesiącami na protezę, nastolatek zbyt przerażony, by wyjść z domu. System opieki zdrowotnej Ukrainy potrzebuje naszego stałego wsparcia - zauważa dr Hans Henrie P. Kluge.

Dane WHO potwierdzają to, o czym mówił minister zdrowia Ukrainy: wzrost liczby urazów wojennych spowodował rosnące zapotrzebowanie na operacje, produkty krwionośne, zapobieganie i kontrolę infekcji, zapobieganie oporności na środki przeciwdrobnoustrojowe, usługi zdrowia psychicznego oraz rehabilitację. Tylko 4 proc. szpitali oferuje rehabilitację stacjonarną, a tylko 3 proc. placówek - technologie wspomagające, takie jak protezy i urządzenia korekcyjne.

Jedną z najbardziej uporczywych barier zdrowotnych w Ukrainie jest dostęp do leków. Cztery na pięć osób zgłasza trudności, głównie z powodu wysokich cen tych środków (71 proc.).

W regionach najbliżej frontu, w tzw. "pierwszej linii", sytuacja jest oczywiście najtrudniejsza - do problemów stałego poczucia zagrożenia bezpieczeństwa dochodzą np. zamknięte apteki i ograniczenia finansowe.

Środki pilnie potrzebne

W minionym roku WHO objęła wsparciem 1,9 mln osób w całej Ukrainie, zapewniając między innymi opiekę traumatologicznej i sprzęt 954 placówkom, wspierając ponad 1,2 tys. ewakuacji medycznych, szkoląc ponad 2,5 tys. pracowników medycznych i dostarczając 284 generatorów do placówek medycznych w 23 obwodach.

Organizacja stara się o pozyskanie 42 milionów dolarów na kontynuowanie działalności w Ukrainie w 2026 roku i zapewnienie dostępu do opieki zdrowotnej dla 700 tys. mieszkańców tego kraju.

Opracowała Agnieszka Pióro/pwojc

tvn24.pl

Czytaj także: