Ponieważ pierwsze dziecko państwa Cavaretta urodziło się szybko i bezproblemowo, a matka nie odczuwała większego bólu, to zdecydowali się na okoliczność narodzin drugiego wynająć fotografa, który uwieczniłby ten dzień.
Ten kluczowy moment nadszedł w piątek nad ranem, kiedy Amy poczuła pierwsze skurcze. Przygotowana na tą okoliczność para wyruszyła do szpitala taksówką, gdzie na podjeździe czekała już na nich fotografka Emily Robinson i położna. Do momentu, gdy ciężarna wysiadła z samochodu, wszystko wydawało się toczyć normalnie. Nikt nie panikował.
- Ale kiedy Amy weszła na chodnik, zrobiła tylko dwa kroki i oparła się o filar mówiąc: "Dziecko wychodzi" - wspomina Robinson. Po chwili między nogami ciężarnej pojawiła się główka noworodka, którego położna utrzymywała na miejscu, podczas gdy ojciec pobiegł po pomoc. Po chwili wrócił z wózkiem, na którym jego żona ostatecznie urodziła.
- To działo się strasznie szybko, ale jednocześnie było spokojnie. Od momentu kiedy ona oparła się o filar do końca porodu nie minęła więcej niż minuta - mówiła Robinson. Fotografka wykonała serię wyjątkowych zdjęć, które obiegły już całe USA.
Autor: mk//gak/k / Źródło: Huffington Post
Źródło zdjęcia głównego: emilyrobinsonphoto.com/x-news